Rynek walutowy 9-13.10.06
2013-10-20 06:00:00

Reklama:


Rynek walutowy 9-13.10.06Rynek walutowy 9-13.10.06 Miniony tydzień był jednak wyjątkowo ubogi w publikacje. Zdecydowanie ciekawiej zapowiada się nadchodzący, kiedy to poznamy szereg informacji ze Stanów w tym dane z rynku nieruchomości na temat noworozpoczętych inwestycji budowlanych oraz wydanych zezwoleń na budowę. Opublikowane także zostaną wyniki produkcji przemysłowej oraz inflacji tak producentów (PPI) jak i konsumentów (CPI), które mogą odpowiedzieć nam na pytanie jak kształtować się będzie polityka Rezerwy Federalnej w sprawie stóp procentowych. Dalsze umocnienie dolara odnotowaliśmy w piątek. Kurs EURUSD spadł w okolice 1,2540, praktycznie bez żadnego większego impulsu. W wyjaśnieniu tego ruchu pomóc nam może analiza techniczna, gdzie kurs EURUSD po ponad dwóch miesiącach poruszania się w wąskim przedziale konsolidacji 1,27-1,29, przełamując dolną barierę uruchomił szereg zleceń obronnych, co zepchnęło kurs do obecnych poziomów. Wzrost EURUSD był jednak stosunkowo niewielki i nałożył się z korektą na EURPLN, gdzie para ta z poziomów 3,89 na nowo wzrosła w okolice 3,92. Piątek jednak przyniósł nam dalsze umocnienie złotego, a tłumaczenie tego ruchu szansą na zawiązanie koalicji wydaje się dopasowaniem teorii pod wydarzenie. Kapitał zagraniczny wyraźnie napłynął do Polski, czego odzwierciedlenie mieliśmy również w zachowaniu się polskiej giełdy, gdzie odnotowano znaczny wzrost przy wysokiej wartości obrotów. Rynek walutowy 9-13.10.06 Mijający tydzień przyniósł dalsze umocnienie dolara. Kurs EURUSD kontynuował umocnienie rozpoczęte w zeszłym tygodniu spadając nawet poniżej poziomu 1,25, tym samym zbliżając się do najniższych od pół roku poziomów odnotowanych w lipcu 1,2460. Istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że poziom 1,25 zostałby przełamany już wtedy, gdyby nie wypadek który wydarzył się na Manhattanie. Uderzenie samolotu w jeden z wieżowców zaalarmował rynek, wprowadzając inwestorów w Stan gotowości. Kurs EURUSD wzrósł w okolice 1,2540 ,a giełdy w przeciągu pięciu minut oddały około 0,5% wzrostu. Szybko jednak okazało się, że nie była to próba ataku terrorystycznego tylko nieszczęśliwy wypadek. Wróćmy jednak do fundamentów. Dalszy spadek kursu EURUSD w okolice 1,2500 spowodowany był wyjątkowo jastrzębim raportem z ostatniego posiedzenia Rezerwy Federalnej w Stanach, który to pokazał inwestorom, że oczekiwania na obniżki stóp procentowych jeszcze w 2006 roku są zdecydowanie przedwczesne. FED w dalszym ciągu zaniepokojony jest wysoką inflacją i po mimo jej ostatniego spadku podwyżki nie są wykluczone. Przyjrzyjmy się więc temu co tak naprawdę w tym tygodniu wpływało na rynek. W piątek poznaliśmy dane z rynku konsumenckiego na temat sprzedaży detalicznej, czyli siły popytu wewnętrznego. Rynek spodziewał się wzrostu wartości o 0,2%, podczas gdy ostateczne dane pokazały spadek o 0,4%. W danym momencie powstaje, więc pytanie, co będzie w stanie podźwignąć amerykańską gospodarkę jeżeli nie konsumpcja. Rozpoczęliśmy spokojnie. W poniedziałek handel był mocno ograniczony, co spowodowane było w głównej mierze świętem Kolumba w Stanach Zjednoczonym, podczas którego rynek obligacji był zamknięty. Sytuacja taka sprawiła, że niewielką zmienność odnotowaliśmy zarówno na rynku walutowych jak i rynku akcyjnym. Kurs EURUSD poruszał się wąskim przedziale w okolicach 1,26, a EURPLN 3,91. Rynki akcyjne powróciły do wzrostów, jednak w przypadku amerykańskiej waluty powrotu już nie zaobserwowaliśmy. Dane z następnego dnia, kiedy to poznaliśmy wartość deficytu handlowego dodatkowo spowodowały wzrost EURUSD w okolice 1,2570. Trzymając się dalej analizy technicznej wydaje się, że kolejnym poziomem, przy którym para ta może napotkać kolejny opór są okolice 1,2460, gdzie znajduje się lipcowy dołek a zarazem najniższy poziom od ponad pół roku. Tam też spodziewałbym się odbicia. Oczywiście spadek w sierpniu wiele jeszcze nie oznacza, a popyt wewnętrzny może na nowo się odrodzić. Tak przynajmniej wskazują indeks wyprzedzające. Wskaźnik nastrojów konsumentów Uniwersytetu Michigan wzrósł we wrześniu do 92,3 podczas gdy rynek spodziewał się wartości w okolicach 86. Ujemna różnica pomiędzy eksportem a importem osiągnęła rekordowy poziom 69,9 mld USD, wobec oczekiwanych 67,7 mld USD. Dane te są o tyle zaskakujące, gdyż powszechnie uważano, że spadek cen ropy naftowej w sierpniu istotnie poprawi sytuację w wymianie z zagranicą. Słabsze dane ze Stanów, jednak nie koniecznie muszą przełożyć się na osłabienie dolara, gdyż mogą zachęcić inwestorów do kupowanie amerykańskich obligacji, których cena, z powodu spadku rentowności, powinna zacząć rosnąć. Pamiętać jednak należy, że nastroje na rynku dość szybko ulegają zmianie, a sytuacja rynkowa pewności, co do kierunku nie dostarcza. W dalszym ciągu niepokojącą jest sytuacja w Stanach Zjednoczonych, gdzie wciąż niewiemy czy ostatnie słabsze wyniki makroekonomiczne są wyznacznikiem trwalszego spowolnienia, czy też przejściowej korekty. Dane ze Stanów będą miały również znaczne przełożenie na złotówkę, gdzie jakiekolwiek oznaki spowolnienia gospodarczego na pewno nie pomogą polskiej walucie.

January 4th, 2007 by Author

Posted in Suspendisse iaculis | Edit | 23 Comment »