Kurski premier szantazuje prezydenta
2008-11-20 12:50:00

Reklama:


Kurski premier szantazuje prezydentaJacek Kurski: : Dzień dobry pani, dzień dobry państwu. Monika Olejnik: : Członek komisji do spraw nacisków, witam tym bardziej. Czy dyrektor Radia Maryja Tadeusz Rydzyk będzie świadkiem przed komisją? Jacek Kurski: : Ponieważ większość platformian w tej komisji ma różną fantazję i może każdego tutaj wezwać, to spodziewam się najbardziej nawet dziwacznych zawezwań, nawet i ojca dyrektora, chociaż nie ma ku temu najmniejszych podstaw. Monika Olejnik: : Czy kiedy będzie przesłuchiwany przed komisją Jaromir Netzel wyłączy się pan z pracy komisji? Jacek Kurski: : Nie widzę powodów. Monika Olejnik: : Czy przychodził pan do Jaromira Netzla i namawiał go pan do tego, żeby wydał płytę „Nocna zmiana”. Jacek Kurski: : Nie domagałem się. Monika Olejnik: : Nie domagał się pan tego? Jacek Kurski: : Nie domagałem się, natomiast przychodzili do mnie wydawcy różnych mediów, periodyków przed 15. rocznicą obalenia rządu Jana Olszewskiego, przed czerwcem 2007 roku z prośbą o zgodę na wydanie insertu do gazety. Ja taką zgodę wydałem... Monika Olejnik: : Ale czy rozmawiał na ten temat z prezesem PZU? Jacek Kurski: : Zaraz dojdę do tego. I taką zgodę na przykład wydałem „Naszemu Dziennikowi”, który to w kilkuset tysiącach wydał insert. Okazało się, że te wydawnictwa nie mają zbyt dużo pieniędzy i potrzebują wsparcia, chodziły po różnych firmach państwowych z prośbą o wsparcie, między innymi do PZU, również do prezesa Netzla dotarła taka prośba. Monika Olejnik: : Ale czy pan był u prezesa Netzla w tej sprawie? Jacek Kurski: : Zapalił się do tego pomysłu, chciał to wydać. Monika Olejnik: : Panie pośle, czy pan mnie słyszy? Jacek Kurski: : Słyszę. Monika Olejnik: : Czy pan był u prezesa Netzla w tej sprawie? Jacek Kurski: : Nie, w tej sprawie nie byłem. Monika Olejnik: : I nie rozmawiał pan z prezesem Netzlem na ten temat. Jacek Kurski: : Rozmawiałem, rozmawiałem, chcę pani wytłumaczyć, a pani przerywa. Monika Olejnik: : Nie, no gdyby pan mi odpowiedział prosto na pytanie, czy rozmawiał pan z prezesem Netzlem na temat. Jacek Kurski: : Rozmawiałem, rozmawiałem, ale nie w takim kontekście, jaki wynikał z ducha pytania, które pani zadała. Monika Olejnik: : W jakim kontekście? Jacek Kurski: : Pan prezes Netzel najpierw zapalił się do tego pomysłu. Później nic się w tej sprawie nie działo, periodyki prosiły mnie, periodyk prosił mnie o interwencję i w tym kontekście rozmawiałem, co się dzieje z tą sprawą, ale sprawa umarła śmiercią naturalną. Monika Olejnik: : Czyli rozumiem, że przyszedł pan do prezesa Netzla i zaproponował pan, by PZU wyłożyło kasę na wydanie insertu, tak? Jacek Kurski: : Nie przyszedłem, spotykaliśmy się w wielu innych sytuacjach, na przykład wielokrotnie lecieliśmy razem samolotem. Monika Olejnik: : Ale nie rozmawiał pan na ten temat? Jacek Kurski: : Rozmawiałem, rozmawiałem, ale nie widziałem w tym niczego niestosownego, zwłaszcza, że nie miałem z tego tytułu mieć żadnych pieniędzy, tak jak nie miałem żadnych pieniędzy z insertu w „Naszym Dzienniku”, czyli mam dobre serce. Monika Olejnik: : A czy rozmawiał pan z prezesem Netzlem na temat zatrudniania różnych osób w PZU? Jacek Kurski: : Różnych, jak różnych, na temat zatrudnienia jednej osoby i to wszystko. Monika Olejnik: : Chciał pan, żeby jedną osobę zatrudnił prezes PZU? Jacek Kurski: : Rekomendowałem jedną osobę o wysokich kwalifikacjach. Monika Olejnik: : I zatrudnił? Jacek Kurski: : No akurat zatrudnił. Monika Olejnik: : I pracuje do tej pory ta osoba? Jacek Kurski: : Nie. Monika Olejnik: : Dlaczego? Jacek Kurski: : Zwolniła się i przeszła do innej pracy. Monika Olejnik: : A długo pracowała? Jacek Kurski: : Chyba niespełna rok, chyba nawet krócej. Monika Olejnik: : Czyli jedną osobę, tak? Jacek Kurski: : Tak. Monika Olejnik: : I więcej pan nie miał kontaktu z prezesem PZU? Jacek Kurski: : Pani Moniko, no o PZU była wielka wojna w sejmowej komisji Skarbu i w ogóle na początku rządów i przez cały rząd i Kazimierza Marcinkiewicza, i Jarosława Kaczyńskiego. Ja byłem wiceprzewodniczącym sejmowej komisji Skarbu Państwa, jestem niezwykle aktywny w kwestii PZU, nawet dzisiaj będzie pytanie w sprawach bieżących składane przeze mnie, przez Marka Suskiego i Dawida Jackiewicza o to, co się dzieje w PZU. Więc jest teraz oczywiste, że jako wiceprzewodniczący sejmowej komisji Skarbu Państwa miałem kontakty z prezesem Netzlem, to jest oczywiste. Monika Olejnik: : Pytam pana o to dlatego... Jacek Kurski: : Zresztą poznałem go na lotnisku, sam podszedł do mnie kiedyś, Jaromir Netzel. Monika Olejnik: : Pytam pana o to dlatego, że przecież prezes Netzel jest zamieszany w sprawę przecieku w sprawie, którą bada sejmowa komisja do spraw nacisków, prawda? Jacek Kurski: : No to jeżeli uznać, że każdy z racji funkcji publicznej, kto kogoś zna ma być wyłączony, to proszę bardzo wyłączajmy, ale na takiej zasadzie należałoby wyłączyć prawie wszystkich członków tej komisji, bo z racji tego, że są posłami też się na przykład kontaktowali w sejmowej komisji sprawiedliwości z ministrem Ziobro, chociażby pan poseł Stanisław Chmielewski. Więc pytanie o rozdzielenie stopnia zażyłości. Gdyby to był mój przyjaciel, jakiś kumpel od 15 czy 20 lat, oczywiście bym się wyłączył. Ale ponieważ poznałem prezesa Netzla, po tym, jak został prezesem PZU, a ja już byłem wiceprzewodniczącym sejmowej Komisji Skarbu Państwa i to on do mnie podszedł na lotnisku i się przedstawił to ja jestem Jaromir Netzel. Monika Olejnik: : Pytał się, przepraszam bardzo, czy ma pan kogoś kogo warto zatrudnić, bo właśnie zbieram nowych ludzi do PZU, tak? Jacek Kurski: : No wykazywał tutaj pewną elastyczność, ja nie nadużywałem tego. Monika Olejnik: : I nie powoływał się pan na przykład na prezesa, na premiera Jarosława Kaczyńskiego, nigdy w rozmowach? Jacek Kurski: : Nie przypominam sobie takiej rzeczy, aczkolwiek nie można wykluczać. Natomiast nie mam zwyczaju powoływać się bez zgody osoby, na którą się powołuję. Monika Olejnik: : I na temat żadnych funduszy pan nigdy nie rozmawiał, pieniędzy, PZU, co można zrobić? Jacek Kurski: : Wielokrotnie zwracałem uwagę na to, żeby chronić PZU przed wyprowadzaniem pieniędzy przez starą ekipę, miałem mnóstwo sygnałów z PZU ze szczebla średniego, że cały czas PZU jest drenowane przez ludzi dawnej ekipy. Monika Olejnik: : Czemu pan nie złożył zawiadomienia do prokuratury? Jacek Kurski: : I to wszystko. Monika Olejnik: : To czemu pan nie złożył zawiadomienia do prokuratury, jeżeli pan miał takie informacje? Jacek Kurski: : Wspierałem również prezesa Netzla w jego twardej walce z Eureco. Monika Olejnik: : A jest ofiarą w sprawie przecieków? Jacek Kurski: : No trudno powiedzieć, jest jednym z – nie wiem czy oskarżonych, bo oskarżony nie jest, natomiast jest jednym, który był w sferze zainteresowania organów ścigania, wówczas został zatrzymany 30 chyba, czy 31 sierpnia. Monika Olejnik: : Czy Janusz Kaczmarek jest według pana kłamczuchem? Jacek Kurski: : No wielokrotnie minął się w zeznaniach, poświadczył nieprawdę w ankiecie z 18 kwietnia 2001 r. u Lecha Kaczyńskiego, jako ministra sprawiedliwości, jako by był tylko kandydatem na członka PZPR, gdy był członkiem PZPR, co wykazywał w innej ankiecie, 12 lat wcześniej w 1989 r. Monika Olejnik: : A w sprawie Ryszarda Krauzego, czy jest kłamczuchem? Jacek Kurski: : No jest kłamczuchem w tym sensie, że zaprzeczał, że nie spotkał się z Ryszardem Krauzem, kiedy cała Polska widziała z kamer 40. piętra Hotelu Marriott, że się spotykał. I w związku z czym jest świadkiem mało wiarygodnym. A dlaczego pani mnie pyta o takie rzeczy, w sytuacji, kiedy partia rządząca ma dzisiaj mnóstwo kłopotów. Monika Olejnik: : Pytam pana dlatego, że jest pan w komisji do spraw nacisków. Jacek Kurski: : No świetnie, dlaczego mnie nie pyta pani o sprawę Drzewieckiego, dlaczego mnie nie pyta pani o sprawę Bondaryka. Monika Olejnik: : A o co mam zapytać w sprawie Drzewieckiego? Jacek Kurski: : Czy nie dziwi mnie stosowanie różnych standardów wobec Platformy i wobec PiS, bo kiedy zostaje przyłapany polityk Platformy Obywatelskiej na poświadczeniu nieprawdy, na kłamstwie wobec organów amerykańskich, że jest bezdomny, że jest bezrobotny, że nie ma żadnych dochodów i wyłudza w ten sposób adwokata z urzędu to „Gazeta Wyborcza” i wiele innych mediów mówi, że chamstwo. Ludzie dzwoniący do „Szkła kontaktowego” mówią, że chamstwo, jak Morozowski, Sekielski mogli zrobić taką krzywdę, taki poziom. A kiedy posłów PiS linczowano za to, że rzekomo połasili się za 300 złotych, rzekomo fałszywymi oświadczeniami, w sytuacji, kiedy oni składając wyjaśnienia po dwóch miesiącach nie pamiętali akurat i pomylili datę i komisja etyki ich oczyściła, to zostali zmiażdżeni, zmasakrowani medialnie. Monika Olejnik: : No tak, a kiedy poseł PiS dołącza się do konwoju, który wiezie bandytów, to wszyscy mówią skandal, skandal, bo gdyby to był poseł Platformy Obywatelskiej to wszyscy by mówili, ależ cudownie, jaką ma fantazję ten poseł. Jacek Kurski: : Poseł PiS nie dołącza się do konwoju, tylko poseł PiS bardzo poważnie traktuje swoje obowiązki i w imieniu 24 tysięcy ludzi, którzy na niego głosowali jak najszybciej próbuje dotrzeć do Warszawy, po tym, jak osiem godzin kwitnął na lotnisku w Warszawie. Monika Olejnik: : No nie, niech pan powie, że pan głupio zrobił, a niech pan nie tłumaczy się tym, że pan musiał... Jacek Kurski: : Zrobiłem nieostrożnie, natomiast nie popełniłem żadnego przestępstwa, nie dołączyłem do karetki pogotowia, nie dołączyłem do Straży Pożarnej. Monika Olejnik: : Ale do konwoju można dołączać? Jacek Kurski: : Nie dołączyłem do żadnego pojazdu uprzywilejowanego, który ratuje życie. Monika Olejnik: : Ale wiezie bandytów? Jacek Kurski: : Nie wiem, kogo wiezie. Monika Olejnik: : Bandytów. Jacek Kurski: : Jadą dwa cywilne samochody na kogutach i jadą środkiem drogi. Ja do nich dojeżdżam, jadę za nimi, koniec, koniec kropka. Monika Olejnik: : Koniec, musimy się przenieść. Czy pan będzie wnioskował, pana klub o to, żeby odwołać ministra Drzewieckiego z funkcji ministra sportu? Jacek Kurski: : Nie mam upoważnienia do takich stwierdzeń, natomiast po takim krzywoprzysięstwie... Monika Olejnik: : Dlaczego nie, ale czy pan nie może zapytać swojego prezesa czy tak powinno być czy nie? Jacek Kurski: : No będziemy pewnie o tym rozmawiać, natomiast o takim krzywoprzysięstwie na pewno opozycja żądałaby w poprzedniej kadencji wyrzucenia polityka Prawa i Sprawiedliwości. To samo byłoby z Bondarykiem, dlaczego nie mówimy o Bondaryku. Czy pani nie dziwi sytuacja, w której szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego bierze... Monika Olejnik: : Przepraszam, chyba pan nie słuchał Radia Zet, w środę rozmawiałam na ten temat z Pawłem Grasiem, przenosimy się teraz do internetu. Jacek Kurski: : Ale gdyby rządził PiS ta sprawa byłaby ciągnięta dziesięć razy. Monika Olejnik: : Ale mówimy o tym, mówimy o tym. Jacek Kurski: : Ale mówimy nie w takiej presji. Monika Olejnik: : Niech pan nie słucha tylko siebie, niech pan czyta również gazety i słucha stacji. Jacek Kurski: : I słucham, słucham wszystkich. Monika Olejnik: : Nie słucha pan, naprawdę. Jacek Kurski: : Natomiast nie ma takiej presji i nie ma, afera jest oczywista. Monika Olejnik: : Najpierw trzeba spojrzeć na siebie, a potem rzucać kamieniem w innych. Jacek Kurski: : Jeżeli ktoś bierze sto tysięcy od prywatnego operatora, a 10 tysięcy od państwa... Monika Olejnik: : A ile pan się domaga od Netzla Jacek Kurski: : Nie słyszałem o żywocie św. Mateusza, słyszałem o ewangelii św. Mateusza. Monika Olejnik: : A o żywocie św. Mateusza nic? Jacek Kurski: : O żywocie nie słyszałem, ewangelii św. Mateusza. Monika Olejnik: : Dobrze. Czy według pana posła pan prezydent powinien podpisać pomostówki? Jacek Kurski: : To jest sprawa bardzo trudna, ja uważam, że prezydent powinien podzielić się ze społeczeństwem sytuacją, w jakiej się znalazł, sytuacją szantażu moralnego do pewnego stopnia, że jeżeli zawetuje pomostówki to pozbawi 250 tysięcy ludzi, którzy najbardziej ich potrzebują jakichkolwiek pomostówek i nie wiem, co zrobi. Być może będzie musiał podpisać, ale to w warunkach szantażu i niedopuszczalnej presji wywieranej przez rząd Donalda Tuska, który obiecywał, że będzie się żyło lepiej, a tymczasem próbuje zabrać milionowi ludzi dochód. Monika Olejnik: : Czyli według pana nauczyciel, który ma 50 parę lat powinien być już emerytem, tak? Jacek Kurski: : Tego nie twierdzę. Natomiast drastyczność załatwienia tej sprawy... Monika Olejnik: : No, ale tak jest. Jacek Kurski: : przez Platformę Obywatelską budzi sprzeciw. Monika Olejnik: : Ale czy według pana, osoby, które ze względów medycznych powinny pójść na emeryturę wcześniejszą, to te pomostówki powinny tylko dotyczyć osób, które ze względów medycznych powinny przejść na wcześniejszą emeryturę, czy nie? Jacek Kurski: : Tych na pewno ze względów medycznych. Monika Olejnik: : No to wiadomo. Jacek Kurski: : Natomiast powinien być złagodzony sposób wychodzenia z pomostówek, nie tak drastyczny. Projekty PiS, z tego, co mi, o czym mnie informowali posłowie specjalizujący się w tej tematyce, zakładały rozłożony w czasie i bardziej taki ewolucyjny sposób wychodzenia z pomostówek, że nie, że milionowi, ale 200, 300, 400 tysiącom i po kolei. Monika Olejnik: : Jeszcze w sprawie pana Bondaryka. W środę rozmawiałam na ten temat z Pawłem Grasiem i pytałam się, czy osoba, która jest na utrzymaniu Ery powinna być szefem ABW. W „Tygodniku Powszechnym” jest komentarz na temat szefa ABW, który jest utrzymywany przez Erę. W „Gazecie Wyborczej” Czuchnowski we wtorek napisał komentarz, dlaczego Donald Tusk najpierw nie sprawdzi, a potem broni szefa ABW. W „Dzienniku” był artykuł o szefie ABW i jego pieniądzach z Ery i w „Rzeczpospolitej”, to jeszcze mało? Jacek Kurski: : Zgoda, pani Moniko zgoda. Monika Olejnik: : Jeszcze mało? Jacek Kurski: : To wszystko prawda, mało, w tym sensie... Monika Olejnik: : Jeszcze mało, aha? Jacek Kurski: : Że gdyby było to w czasach PiS wytworzona byłaby tak gigantyczna presja na dymisję, że nastąpiłaby dymisja, myślę, że po czymś takim zresztą premier Kaczyński takiego człowieka by zdymisjonował. Monika Olejnik: : Kto został zdymisjonowany za czasów PiS pod wpływem presji mediów? Jacek Kurski: : Pod wpływem presji mediów, w czasach PiS presja mediów była najczęściej bardzo niesprawiedliwa. Monika Olejnik: : A, niesprawiedliwa, a teraz jest presja sprawiedliwa. Jacek Kurski: : Tak, natomiast na podstawie faktów było dymisjonowanych mnóstwo osób, chociażby Tomasz Lipiec czy Janusz Kaczmarek. Monika Olejnik: : No chyba pan się nie spodziewał, że Tomasz Lipiec jeszcze utrzyma swoje stanowisko, tak? Jacek Kurski: : Ale tam były fakty, tutaj też są fakty. Fakty świadczą o oczywistym konflikcie interesów. Facet, który stoi na czele ważnej służby... Monika Olejnik: : Ale media o tym mówią, ale pan zarzucił, przepraszam bardzo, pan zarzucił, że media o tym nie mówią. Jacek Kurski: : Ale mówią nie... Monika Olejnik: : Co jest czystym kłamstwem, bo mówią. Jacek Kurski: : Ale mówią w tonie... Monika Olejnik: : Ale w jakim tonie!? Jacek Kurski: : Mówią w tonie usprawiedliwiającym, bardzo często. Monika Olejnik: : Ale w jakim usprawiedliwiającym, to proszę mi podać przykład. Jacek Kurski: : Proszę posłuchać panią Piterę w środę w RMF, Bondaryk nic nie zrobił. Monika Olejnik: : Ale pani Pitera nie jest dziennikarzem, jest politykiem. Jacek Kurski: : No dobrze, ale pani Pitera zostałaby w czasach PiS, gdyby była pisowską Piterą zmasakrowana za takie brednie. Dlatego, że człowiek bierze dziesięć razy więcej od prywatnego operatora, który ma sprzeczne interesy z ABW... Monika Olejnik: : To niech pan ma pretensje do Piaseckiego, że – nie wiem, co miał zrobić Piterze, powiesić ją? Jacek Kurski: : W czasach PiS, pani Moniko była wywierana totalna presja wizerunkowa na dezawuowanie PiS w takich sytuacjach. Podam pani dwa inne przykłady, z ostatnich dwóch tygodni. Jedzie Donald Tusk do Chin i wypowiada oczywistą brednię, że mamy takie same wartości i Chińczycy i Polacy, wspólne wartości. Gdyby to powiedział Kaczyński wie pani, jaka byłaby masakra, nie wyplątałby się wizerunkowo. Katarzyna Kolenda zrobiłaby pięciominutowy materiał, bo 4 czerwca czołgi rozjeżdżają studentów Tienanmen. Monika Olejnik: : Proszę pana, z prezydenckiego pałacu wyproszono dziennikarkę chińską, wyproszono dziennikarkę chińską, słyszał pan o czymś takim? Jacek Kurski: : Nie słyszałem. Monika Olejnik: : No widzi pan, a to było za czasów PiS! Jacek Kurski: : A to dobrze czy źle? Monika Olejnik: : No dobrze, czy źle, służby wyprosiły, służby chińskie nie życzyły sobie, żeby ta dziennikarka była, dobrze czy źle. Jacek Kurski: : Ale jakie służby. Monika Olejnik: : Chińskie, chińskie zażądały od naszych służb, żeby ta dziennikarka nie mogła wejść do pałacu prezydenckiego i się zgodzono na to. Jacek Kurski: : Nie znam tej historii. Monika Olejnik: : I nie zna pan tej historii, nie zna, no Boże, jaki pan biedny. Jacek Kurski: : A co. Monika Olejnik: : No biedny pan, bo media o tym bez przerwy mówiły, że to skandal. No widzi pan, czyli nie o wszystkim pan słyszy. Jacek Kurski: : Są pewne rygory dyplomatyczne, natomiast mówienie, że Polacy i Chińczycy mają wspólne wartości jest po prostu... Monika Olejnik: : Ale został za to skrytykowany. Jacek Kurski: : Skrytykowany, natomiast nie było pięciominutowej masakry takiej wizerunkowej w TVN, w innych telewizjach. Monika Olejnik: : Henryk Wujec, Jan Lityński. Jacek Kurski: : No ktoś, coś powiedział. Monika Olejnik: : No nie wiem, czy ktoś Jacek Kurski: : Ale czy pani nie rozumie, w momencie kiedy PiS coś robi, to jest masakra, leci nawałnica, tsunami i miażdży wizerunkowo. Albo inna sprawa, nie wpuszczenie prof. Religi do Senatu. Też media informowały. Natomiast, gdyby zrobił to... Monika Olejnik: : Nie, nie wpuszczenia do Senatu, nie do budynku Senatu, tylko marszałek Senatu stwierdził, że przedstawiciel izby sejmowej nie może występować w izbie senackiej. Jacek Kurski: : Ale to też jest brednia. On innego uzasadnienia użył, że przedstawiciel prezydenta, który jest władzą wykonawczą nie może uczestniczyć w procesie ustawodawczym, co jest o tyle brednią, że każdy minister, który jest posłem, czy każdy sekretarz stanu, który jest posłem wykonuje władzę wykonawczą w rządzie i ustawodawczą w sejmie i jakoś może to robić. W związku z czym to była zła wola. Gdyby to zrobił Dorn czy Jurek to byłaby masakra, że grubiański, ordynarny, wulgarne zachowanie wobec osoby, która walczy ze śmiertelną chorobą. Monika Olejnik: : Proszę pana, prezesem telewizji publicznej, wiceprezesem jest pan Farfał, jakoś to panu nie przeszkadza? Jacek Kurski: : No słyszałem, że ma być... Monika Olejnik: : Ale do tej pory jest, ile lat jest i za czyim przyzwoleniem Prawa i Sprawiedliwość. Jacek Kurski: : Nazywam się Kurski nie Farfał. Monika Olejnik: : A ja się nazywam Olejnik i nie biorę odpowiedzialności za cały świat. Jacek Kurski: : No dobrze, ale mówię pani, że te same fakty, kiedy się dzieją za czasów PiS, czy za czasów Platformy są całkowicie inaczej traktowane. Monika Olejnik: : Pan ma obsesję, no pan ma obsesję, naprawdę pan ma obsesję. Jacek Kurski: : No może mam obsesję, ale mam obsesję, no mam taką obsesję, ale kiedy widzę, jak ludzie traktują Platformę i PiS, bo po prostu nie mają, nie mają tego istotnego materiału porównawczego, tej dziennikarskiej informacji to mnie po prostu szlag trafia. Bo za czasów PiS wiem, że byłaby masakra. Moim kolegom, po prostu zmasakrowano wizerunkowo mój klub, że się połasili za 300 złotych, a tymczasem ktoś inny, minister poświadcza nieprawdę, łasi się na adwokata z urzędu i w zasadzie media mają, są oburzone, że jak z buciorami Morozowski, Sekielski. A kiedy Morozowski i Sekielski robili coś przeciwko PiS no to byli bohaterami. No to jest chore, to jest chore, to jest Matrix. Monika Olejnik: : Wydaje mi się, że tam chodziło o to, że pan – Boże, jak on się nazywał – na M. minister proponował pani Beger, że ktoś tam dostanie jakąś pracę, tak, jak ona się przyłączy do klubu PiS, o co tam chodziło, to nie chodziło o sprawy polityczne? Jacek Kurski: : To chodziło o sprawy polityczne, były to normalne, może niezbyt eleganckie, ale taka była partnerka, negocjacje polityczne, które tak wyglądają. Monika Olejnik: : No właśnie, no właśnie, my wam coś za coś, my wam coś za coś. Jacek Kurski: : Są normą w wykonaniu SLD, Platformy, wszystkich sił politycznych. Monika Olejnik: : No, ale akurat mieliście pecha, że was nagrano. Jacek Kurski: : No dobrze, to jak się nagrywa to jest źle, a jak się o tym wie, ale się nie słyszy to jest dobrze. Monika Olejnik: : No dobrze, czy uważa pan, że ja codziennie powinnam mówić o tym, że Przemysław Gosiewski źle traktuje swoją pierwszą żonę, że nie płaci alimentów, że płaci. Jacek Kurski: : A jaka jazda na ten temat była? Monika Olejnik: : Ale pytam się, czy mam się pana dzisiaj o to pytać. Jacek Kurski: : No pytała mnie pani o to przez dwie rozmowy. Monika Olejnik: : Że płaci małe, dobrze, że płaci małe alimenty. To ja zaczęłam to? To pan przecież zaczął tę historię, to prezes Kaczyński zaczął... Jacek Kurski: : Ja o Gosiewskim coś zacząłem. Sprawa Gosiewskiego była wizerunkowo niszcząca dla PiS przez wiele tygodni międlona, międlona bez przerwy. A Drzewiecki już, już minęło. Te Chiny, przeleciały, Borusewicz z zachowaniem wobec Religi... Monika Olejnik: : Dobrze, ale w sprawie Gosiewskiego, czy mam mówić o tym, że się nie zajmuje swoim synem, a poucza Dorna, tak, mam codziennie o tym mówić i pytać się pana o to. Przeleciało, przeleciało. Jacek Kurski: : Zostało już wyciśnięte jak cytryna, zaszkodziło PiS. Monika Olejnik: : Ale po co, ale można jeszcze dalej mówić. Może porozmawiajmy o politykach, którzy w ogóle biją żony, o, może porozmawiajmy. Podajmy nazwiska polityków, którzy biją żony, będzie to panu odpowiadało? Jacek Kurski: : Jakby były dowody i polityk biłby żonę to oczywiście trzeba to napiętnować. Monika Olejnik: : No to szukajmy polityków, którzy biją żony. Jacek Kurski: : Bo żon bić nie wolno, w ogóle kobiet nie wolno bić. Monika Olejnik: : A Drzewiecki uderzył żonę, czy nie? Jacek Kurski: : Sprawa nie jest jasna. Natomiast pamiętam... Monika Olejnik: : Żona mówi nie. Jacek Kurski: : A to jest ciekawe. Monika Olejnik: : Może się boi, może się boi. Jacek Kurski: : W tej samej „Gazecie Wyborczej” parę dni temu, wie pani, były sążniste artykuły na temat tak zwanego syndromu ofiary, czyli, że kobiety nawet bite przez mężów potem zaprzeczają, że nie są bite, żeby ratować większą wartość. Monika Olejnik: : Panie pośle mam taką propozycję, niech pan się umówi ze swoim bratem, który jest redaktorem naczelnym tak naprawdę „Gazety Wyborczej” Jacek Kurski: : Rozdzielamy, rozdzielamy nasze profesje. Monika Olejnik: : I niech pan, nie wiem, ciosa kołki swojemu bratu, ja nie jestem naczelną „Gazety Wyborczej”, ani naczelnym „Gazety Wyborczej”. Ja jestem Moniką Olejnik z Radia ZET i z „Kropki nad i”. Jacek Kurski: : Nie mam żadnego wpływu na „Gazetę Wyborczą” z racji tego, że mam brata. Monika Olejnik: : No szkoda, strasznie mi przykro, dlatego się pan na mnie wyżywa. Dziękuję bardzo. Jacek Kurski: : Jest pani symbolem i kwiatem polskiego dziennikarstwa. Monika Olejnik: : Niech pan pamięta o żywocie św. Mateusza, dziękuję bardzo. Jacek Kurski: : Znam ewangelię św. Mateusza. Monika Olejnik: : Dziękuję, Jacek Kurski był gościem. TAGI: polska, kurski, prezydent, netzel, premier, pis, komisja ds. nacisków

January 4th, 2007 by Author

Posted in Suspendisse iaculis | Edit | 23 Comment »