Dr G nie bylo za co mnie inwigilowac
0000-00-00 00:00:00
Reklama:
W aktach mojej sprawy brakuje pierwotnej informacji o rzekomych łapówkach, od której CBA zaczęło inwigilowanie mnie - oświadczył przed sądem oskarżony
m.in. o korupcję dr Mirosław G. Lekarz podkreślił, że to istotne z punktu widzenia oceny, od czego zaczęła się akcja CBA w jego sprawie, bo nie było podstaw do inwigilacji.
Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów ogląda w sobotę kolejne nagrania z
gabinetu dr. G., do którego przychodzili bliscy pacjentów
operowanych w klinice kardiochirurgii MSWiA, gdzie G. był ordynatorem.
Zanim sędzia Igor Tuleya zarządził odtwarzanie nagrań, Mirosław G. złożył oświadczenie, w którym zwrócił uwagę, że CBA nie miało jakichkolwiek powodów, aby rozpocząć jego inwigilację. Żaden z przesłuchanych pacjentów czy pracowników nie zasugerował bowiem nawet możliwości zaistnienia sytuacji korupcyjnej. Oskarżony lekarz zwrócił też uwagę na bałagan panujący w aktach sprawy. G. podkreślił, że ogromną część akt sprawy stanowią dokumenty niezwiązane z zarzutami, a zaangażowanie do śledztwa 18 prokuratorów spowodowało tylko niepotrzebne skomplikowanie sprawy.
}
Brakuje ważnych dowodów
Mirosław G. powiedział, że w aktach wciąż nie ma ważnych
dowodów, które pozostają w materiałach sprawy matki -
wielowątkowego śledztwa w sprawie rzekomego handlu organami do
przeszczepów. Przed rozpoczęciem procesu dr. G. o tym, że takie
śledztwo jest prowadzone, napisała Gazeta Wyborcza.
Według oskarżonego, który - jak mówił sądowi - tylko
wycinkowo mógł się zapoznać z materiałami tego śledztwa, to tam są
istotne materiały dowodowe, których nie załączono do aktu
oskarżenia G. w sprawie korupcji. To w nich - według lekarza -
zawarte jest uzasadnienie CBA do rozpoczęcia inwigilowania
lekarzy ze szpitala MSWiA.
- To była operacja o kryptonimie Bazalt, zarejestrowana przez
CBA pod numerem 03/06, w ramach której kilkunastu lekarzy było
inwigilowanych pod kryptonimami Mengele. Ja miałem numer 7 -
ujawnił dr G.
Dr G. powiedział też, że to ówczesny minister zdrowia Zbigniew
Religa powołał specjalny zespół - na czele którego stanął
wiceminister Jarosław Pinkas - którego zadaniem miało być
rozpracowywanie go. - Gdy panu Pinkasowi pokazano w CBA dokumenty
na ten temat z jego podpisami, zasłonił się już niepamięcią -
dodał.
Według niego, o uzasadnieniu do zainstalowania kamery w
gabinecie lekarskim mówi analiza operacyjna dokonana przez
agenta CBA, według której trzech świadków: pracownicy szpitala i
pacjenci, w okresie poprzedzającym 12 grudnia 2006 (gdy
zamontowano u G. kamerę) miało zeznać, że przyjmuje on
łapówki. - Nie ma takich zeznań, żadna z tych osób nie
powiedziała nic takiego - oświadczył lekarz.
Jak oskarżony powiedział sądowi, w okresie od grudnia
2006, gdy założono mu kamerę w gabinecie (jak się okazało, był to
sprzęt Służby Kontrwywiadu Wojskowego) do lutego 2007 r., gdy CBA go zatrzymało - takich
spotkań czy konsultacji z pacjentami lub ich bliskimi miał 800.
A może koperta była pusta?
Obecnie lekarzowi w sądzie towarzyszy grupa jego byłych pacjentów,
którzy przekonują, że dr G. uratował im życie, za co zawsze będą
mu wdzięczni. Jedna z pacjentek wręczyła lekarzowi białą kopertę
z... kartką świąteczną.
W zeszłym tygodniu sąd oglądał
nagrania na których lekarzowi wręczano koperty - ale na żadnym z
nich nie widać, co w nich jest; lekarz odkładał je na bok.
Obecnie - na wniosek obrony - sąd ogląda te filmy, na których
widać, jak dr G. - niekiedy bardzo stanowczo - odmawia przyjęcia
zawiniątka czy koperty, jaką usiłują mu wręczyć osoby w jego
gabinecie. W sobotę jest ich do odtworzenia 11.
}
- Nie ma mowy - jestem do dyspozycji, jakby co chętnie pomogę, proszę to zabierać - słychać na nich głos ordynatora. Dr G.
podkreślał, że nawet przychodzący do niego członkowie rodzin
pacjentów sami będący lekarzami, próbowali mu wręczać koperty, nad
czym G. ubolewał.
Po każdym nagraniu dr G. składa oświadczenie, w którym tłumaczy
okoliczności sprawy. Na koniec zauważył, że opisujący w aktach
sprawy poszczególne sceny z gabinetu agenci CBA przed jego
zatrzymaniem formułowali opisy jednoznacznie: widoczna na filmie
kobieta wręcza lekarzowi kopertę z nieustaloną ilością pieniędzy.
- W sierpniu 2007 r., pod koniec śledztwa, CBA opisywało sprawę już
bardziej obiektywnie: agent skupiał się na opisie ruchów moich
rąk, a zamiast koperta z pieniędzmi pisali już: płaski przedmiot
koloru białego - dodał. Jak zauważył, często się zdarzało
tak, że gdy prosił o spotkanie z rodziną pacjenta, w odpowiedzi
pacjent sięgał do portfela. - A chodzi o co innego - często
jest tak, że rodzina nie wie o ważnych rzeczach na temat zdrowia
pacjenta, które powinna wiedzieć - powiedział G.
Umawialiśmy się na walentynkę
Na filmach jedną z osób przychodzących
do ordynatorskiego pokoju dr. G. była kobieta, żona jego pacjenta, którą widać w
gabinecie po raz pierwszy. Obecnie jest ona oskarżona o to, że miała
lekarzowi w książce wręczyć kopertę z pieniędzmi. - To istotne, bo na nagraniu,
które pan Zbigniew Ziobro pokazał w kampanii wyborczej widać, jak
wręcza mi ona książkę i mówi tak jak się umawialiśmy -
podkreślał lekarz.
Na odtworzonym w sobotę wcześniejszym nagraniu słychać, jak dr G.
mówi jej, że nie życzy sobie żadnych pieniędzy, a kobieta
dopytuje, czy może jakoś wyrazić swoją wdzięczność za operowanie
męża. - Lubię książki z dedykacją, albo kartki na Walentynki -
powiedział jej lekarz. W sobotę podkreślał on, że do tego odnosiły
się późniejsze słowa kobiety tak jak się umawialiśmy, a nie do
koperty, którą włożyła ona do książki. - Rzeczywiście, dostawałem
wiele kartek walentynkowych - anonimowych, zgodnie ze zwyczajem -
dodawał.
Na poprzedniej rozprawie przed tygodniem G. zauważał, że na
filmie z kobietą darującą mu książkę nie ma scen wyjęcia przezeń
koperty z pieniędzmi i ich przeliczenia oraz dodatkowych
napisów, które - jak podkreślił - były w filmie ujawnionym
podczas kampanii wyborczej w 2007 r. przez ówczesnego ministra
sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę oraz wyemitowanym w TVP przed
orędziem prezydenta RP. CBA zaprzeczało, by w przekazanych
sądowi nagraniach dokonywało jakichkolwiek manipulacji.
Lekarz powtórzył, że przyjmował od pacjentów kwiaty jako
zwyczajową formę wyrażania wdzięczności. Skomentował też
zarejestrowaną przez CBA pokaźną półkę alkoholi, jaką
zarekwirowano w jego domu i zwrócono po kilku miesiącach.
- Jeśli miałem jako pacjentów 20 ministrów, posłów, senatorów,
prezesów wielkich korporacji czy pracowników biur takich osób, to
też miałem od nich bardzo dużo upominków, gadżetów, które zostały
u mnie znalezione: z Senatu RP, różnych instytucji. Dostałem nawet
medal od żołnierzy AK, powstańców warszawskich, których leczyłem,
a którzy uchwalili przyznanie mi Medalu lekarza Powstania
Warszawskiego. To najcenniejsza rzecz, jaką otrzymałem - mówił
dr G. Według niego często ci ministrowie, posłowie, czy prezesi
firm nie wręczali mu osobiście owych upominków - były przywożone
przez ich kierowców i zostawiane dla niego w sekretariacie.
}
Przekonałem dyrekcję szpitala do operowania świadków Jehowy
Dr G. skomentował też w sobotę inne nagranie ze stycznia 2007 r.,
na którym mówił kobiecie, że w szpitalu MSWiA operuje się także
Świadków Jehowy - według niego, nie było to wcześniej
praktykowane, bo członkowie tego wyznania ze względów religijnych
nie wyrażają zgody na transfuzje krwi.
- Z ogromnym trudem udało mi się przekonać dyrekcję tego szpitala
do operowania Świadków Jehowy - musiałem podpisać specjalne
oświadczenie, że biorę na siebie wszelką odpowiedzialność za
ewentualne skutki operowania bez przetaczania krwi - mówił sądowi
oskarżony. Dodał, że stosował specjalny, znany wcześniej w innych
niż warszawski ośrodkach, program operowania bez przetaczania
krwi. - Ci pacjenci bardzo często spotykali się z odmową i
dyskryminacją - podkreślał.
48-letni dr G. (dziś pracuje w prywatnej klinice) jest oskarżony
o 41 przestępstw korupcyjnych, naruszanie praw pracowniczych
personelu warszawskiego szpitala MSWiA, znęcanie się nad osobą
najbliższą i zmuszanie pracownicy szpitala do innej czynności
seksualnej. Grozi mu do 10 lat więzienia. Proces jest precedensem
jako sprawa o granice między korupcją a powszechnym w polskich
szpitalach okazywaniem wdzięczności lekarzom przez pacjentów po
operacjach.
Dwa tygodnie temu przed sądem G. nie przyznał się do zarzutów. W
śledztwie zapewniał, że nigdy nie warunkował operacji od łapówki.
Przyznawał zaś, że pacjenci sporadycznie zostawiali mu koperty z
pieniędzmi, które on oddawał na potrzeby szpitala. Dodał, że
dostawał kwiaty, flaszki, obraz oraz, że szarpał się z
pacjentami, gdy dawali mu alkohole. G. za pomówienia uznaje
zeznania tych, których bliscy zmarli po operacjach.
TAGI: lekarz, warszawa, mswia, proces, korupcja, zeznania, pacjenci, sąd, szpital
0000-00-00 00:00:00
Reklama:
January 4th, 2007 by Author
Posted in Suspendisse iaculis | Edit | 23 Comment »
-
Przeczytaj
- SII
- Bankowość
- Książki
- Tenis
- Estrada
- Z życia
- Maszyny do pakowania
- Budownictwo
- Agencje-fotograficzne
- SEM
- Nauka-jazdy
- Sprzet-medyczny
- Kosmetyki,Uroda
- Rolety,Żaluzje,Okna
- gry_komputerowe
- Jubiler,Biżuteria
- RTV,AGD
- Motocykle
- Stomatologia,Zdrowie
- mieszkania_nieruchomosci
- Dj,Muzyka,Dyskdzokej
- nauka_języków
- tv_kamery
- dla_dzieci
- dostawa_wody
- drukarnia_wielkoformatowa
- wynajem_aut
- wynajem_aut
- łazienka
- meble_ogrodowe
- okna_drzwi
-
Sprawdź także
- Ciekawostki ze świata
- Bawaria i Leszcz
-
Archiwum
- 2012 Luty
- 2012 Styczeń
- 2011 Grudzień
- 2011 Listopad
- 2011 Październik
- 2011 Wrzesien
- 2011 Sierpień
- 2011 Lipiec
- 2011 Czerwiec
- 2011 Maj
- 2011 Kwiecień
- 2011 Marzec
- 2011 Luty
- 2011 Styczeń
- 2010 Grudzień
- 2010 Listopad
- 2010 Październik
- 2010 Wrzesien
- 2010 Sierpień
- 2010 Lipiec
- 2010 Czerwiec
- 2010 Maj
- 2010 Kwiecień
- 2010 Marzec
- 2010 Luty
- 2010 Styczeń
- 2009 Grudzień
- 2009 Listopad
- 2009 Październik
- 2009 Wrzesien
- 2009 Sierpień
- 2009 Lipiec
- 2009 Czerwiec
- 2009 Maj
- 2009 Kwiecień
- 2009 Marzec
- 2009 Luty
- 2009 Styczeń
- 2008 Grudzień
- 2008 Listopad
- 2008 Październik
- 2008 Wrzesien
- 2008 Sierpień
- 2008 Lipiec
- 2008 Czerwiec
- 2008 Maj
- 2008 Kwiecień
- 2008 Marzec
- 2008 Luty
- 2008 Styczeń