Ty pier Polaku bili i nikt mnie nie bronil
0000-00-00 00:00:00
Reklama:
- Po tym ataku wyglądałem jak ofiara rozboju. Podbite oko, zadrapania, obdukcja lekarska. Zakwalifikowano to jako napaść rasistowską i praktycznie na tym się skończyło. Niestety, to nie odosobniony przypadek.
Przemysław Marecki to kawał chłopa. 190 cm wzrostu, ponad 100 kg wagi. Przez wiele lat był żołnierzem jednostek specjalnych, brał udział w misjach pokojowych. – Cały czas regularnie trenuję, jestem w formie. Tyle, że w Anglii osoba zaatakowana przez chuliganów praktycznie nie ma możliwości obrony.
Exeter. Miasto w południowo-zachodniej Anglii, około 120 tysięcy mieszkańców. To tu od kilku lat mieszka pan Przemysław, od 1,5 roku pracuje jako kierowca autobusu. Tamto niedzielne popołudnie zapamięta na długo. Mały ruch, puste ulice, leniwa atmosfera. Przejeżdżając przez City Center zabrał z przystanku kobietę i mężczyznę; osobno do pojazdu wsiadł też Rosjanin.
}
- Dobrze znam rosyjski, więc wymieniłem z nim kilka zdań w tym języku. Pasażer niebawem wysiadł, a ja kilka minut później skręciłem zgodnie z trasą z głównej ulicy i po minięciu pierwszego przystanku usłyszałem you f... polish driver, where are you going”. Przyznam, że ciśnienie mi się lekko podniosło, ale odpowiedziałem spokojnie, że jadę zgodnie z rozkładem jazdy. To podziałało na znajdującą się w autobusie, będącą pod wpływem alkoholu parę Anglików jak płachta na byka.
Jak wspomina Marecki, kobieta podeszła do jego szoferki i kategorycznie zażądała zmiany kursu. Kiedy odmówił usłyszał stek wyzwisk pod swoim adresem - f... polish, f... emigrant.
- W pewnym momencie zaczęła szarpać mnie za koszulę, więc zatrzymałem autobus i oświadczyłem, że jeśli się nie uspokoi wezwę policję. To jeszcze bardziej spotęgowało nasilenie agresji. W międzyczasie próbowałem skontaktować się przez radio z kontrolą, ale, niestety, czasami jest tak, że jak chłopaki słyszą obcy akcent po prostu milczą.
Kiedy Marecki wyciągnął telefon komórkowy żeby zadzwonić na policję podszedł do niego partner kobiety. – Rzucił się na mnie z pięściami, zaczął szarpać i cały czas wyzywając od głupiego i pier... Polaka uniemożliwiał połączenie z policją. Tego było już za dużo – przytrzymałem go jedną ręką, a drugą trzymając telefon dalej próbowałem wezwać policję.
Wykorzystała to kobieta, która wzięła solidny rozbieg z zewnątrz autobusu i wpadając do środka uderzyła mnie pięścią w oko. Do tego doszło szarpanie, drapanie, dalsze wyzwiska. Opędzając się od napastników cały czas wzywałem policję przez leżący na ziemi telefon. Bezskutecznie. W końcu wyszedłem z kokpitu, niestety, próba zamknięcia drzwi spełzła na niczym. Wiedziałem, że muszę zatrzymać agresorów do przyjazdu policji, dlatego wepchnąłem ich ciałem (bo inaczej nie mogłem - customer service) do pustego pojazdu i zatarasowałem sobą drzwi.
To jednak nie uspokoiło sytuacji, szamotanina trwała dalej. Kiedy wreszcie Marecki usłyszał przez radio wezwanie z kontroli ponownie wszedł do kokpitu, co wykorzystali napastnicy wybiegając na zewnątrz. Nie zamierzali jednak uciekać, znów zaczynając obrzucać stekiem wyzwisk polskiego kierowcę. Dostało się też ogólnie Polakom oraz wszystkim pier... emigrantom.
- Miałem już dość. Zastosowałem bezpieczny sposób zatrzymania bardziej agresywnej kobiety, jednak wówczas jej towarzysz wykorzystując zbierające się zbiegowisko zaczął krzyczeć, że polski kierowca bije kobietę. Nie było wyjścia, musiałem ją puścić żeby uniknąć bitwy z połową mieszkańców dzielnicy.
Kto wie jak by się to wszystko skończyło, gdyby nie kierowca samochodu osobowego obserwującego całe zdarzenie, który podszedł do Polaka mówiąc, iż zadzwonił na policję, która będzie za kilka minut. Słysząc to napastnicy odeszli chwiejnym krokiem przez nikogo nie zatrzymywani.
Pan Przemysław na samo wspomnienie tamtego zajścia nie kryje irytacji. Z jednej strony brytyjskie prawo praktycznie uniemożliwiające obronę przed chuliganami. – Według przepisów firmy, jako kierowca w pracy, w zasadzie nie mogę nic zrobić. W normalnych warunkach dla mnie, byłego komandosa, unieszkodliwienie takich osób byłoby kwestią kilkunastu sekund.
Inną sprawą jest to, co działo się potem. Bo to nie koniec historii. Policja faktycznie, po zawiadomieniu kierowcy niebawem zjawiła się na miejscu, sporządzono rysopisy, spisano nazwiska świadków zdarzenia... Po jakimś czasie przyjechały trzy kolejne radiowozy, rozpoczęto poszukiwania, tyle że po agresorach... ślad zaginął. Mimo, że było jasno, a na ulicach pustki.
- Usłyszałem, że teren naszpikowany jest kamerami więc na pewno szybko ich namierzą. Bardzo śmieszne - sam bym ich szybciej złapał, tyle że to nie moja robota – denerwuje się Marecki, dodając, że kiedy wrócił do swojej zajezdni nagle dowiedział się, że kontroler jest jego najlepszym przyjacielem (śmiech), dostał kawę oraz kilkanaście minut przerwy. Zmieniono mu też trasę.
Kiedy na drugi dzień Polak spojrzał w lustro okazało się, że ma podbite oko i szereg zadrapań. Wezwanie na policję, obdukcja lekarska w szpitalu, wizyta u menedżera podczas której usłyszał, że zareagował bardzo poprawnie nie używając siły. A w nagrodę dostał jeden dzień wolnego (później zorientował się, że zapłacono mu 70% stawki).
}
Przez kolejne dwa tygodnie policja regularnie odwiedzała go w domu, były listy, rozmowy o jego stanie psychicznym jako ofiary napaści rasistowskiej – bo tak to zostało zakwalifikowane. Po licznych rozmowach dostał nawet propozycję pomocy w zmianie pracy na Police Support Community Officer, czyli służby wspomagającej policję.
- Po jakimś czasie dowiedziałem się, że w owym feralnym dniu wszystkie kamery w mieście i na przystanku były obrócone w przeciwną stronę (śmiech). Oczywiście, mimo że od zdarzenia upłynęło już trochę czasu, nikogo nie złapano – opowiada Marecki, dodając, że tamten przypadek nie jest odosobniony. Dwa tygodnie wcześniej miał spięcie z pijanym mężczyzną, który jednak po wymianie zdań szybko się oddalił.
- Podobne zdarzenia w tym mieście nie należą do rzadkości. Dochodzi do ataków na imigrantów, w tym również na kierowców autobusów, a plucie, czy słowne obrażanie to norma. Wielu moich kolegów przyzwyczaiło się już do takiej sytuacji i przechodzi nad tym do porządku dziennego, co - moim zdaniem - jest dużym błędem. Co ciekawe, okoliczni mieszkańcy Devonu na tę część Wielkiej Brytanii mówią, że jest ostatnim przylądkiem białej i czystej Anglii.
Co dalej? Polak zastanawia się chwilę. Po ostatnim przypadku zdecydował się na zmianę zatrudnienia. Po 1,5 roku pracy jako kierowca mocno zweryfikował swoje wcześniejsze poglądy na temat Anglików, a szczególnie tutejszej młodzieży.
- Jest rozpuszczona do granic możliwości i praktycznie do 16. roku życia niezagrożona żadnymi karami. Przyznam, że nie widzę tu perspektyw na przyszłość, nie wyobrażam sobie żeby moje dziecko wychowywało się w tym kraju. Dlatego wspólnie z moją partnerką podjęliśmy decyzję o wyjeździe do Kanady w ciągu najbliższych dwóch lat. Obecnie robię szereg kursów, kończę college; również moja partnerka jest na kursach tłumacza i księgowości.
Marecki nie ukrywa, że nie tak wyobrażał sobie Wielką Brytanię. – Dobrze, że mój dziadek tego nie widzi. Walczył za ten kraj i królową podczas II wojny światowej, a wrócił do Polski w 1949 roku po tym, jak otrzymał od Szkotów propozycję pracy w kopalni. Nikogo nie obchodziła jego przeszłość, stopień, medale... Ja wyjechałem z Polski żeby żyć spokojnie i na ludzkim poziomie, mam nadzieję, że w Kanadzie w końcu będzie normalnie.
Piotr Gulbicki
Nazwisko bohatera artykułu na jego prośbę zostało zmienione.
0000-00-00 00:00:00
Reklama:
January 4th, 2007 by Author
Posted in Suspendisse iaculis | Edit | 23 Comment »
-
Przeczytaj
- SII
- Bankowość
- Książki
- Tenis
- Estrada
- Z życia
- Maszyny do pakowania
- Budownictwo
- Agencje-fotograficzne
- SEM
- Nauka-jazdy
- Sprzet-medyczny
- Kosmetyki,Uroda
- Rolety,Żaluzje,Okna
- gry_komputerowe
- Jubiler,Biżuteria
- RTV,AGD
- Motocykle
- Stomatologia,Zdrowie
- mieszkania_nieruchomosci
- Dj,Muzyka,Dyskdzokej
- nauka_języków
- tv_kamery
- dla_dzieci
- dostawa_wody
- drukarnia_wielkoformatowa
- wynajem_aut
- wynajem_aut
- łazienka
- meble_ogrodowe
- okna_drzwi
-
Sprawdź także
- Ciekawy temat
- Warto wiedziec
-
Archiwum
- 2012 Luty
- 2012 Styczeń
- 2011 Grudzień
- 2011 Listopad
- 2011 Październik
- 2011 Wrzesien
- 2011 Sierpień
- 2011 Lipiec
- 2011 Czerwiec
- 2011 Maj
- 2011 Kwiecień
- 2011 Marzec
- 2011 Luty
- 2011 Styczeń
- 2010 Grudzień
- 2010 Listopad
- 2010 Październik
- 2010 Wrzesien
- 2010 Sierpień
- 2010 Lipiec
- 2010 Czerwiec
- 2010 Maj
- 2010 Kwiecień
- 2010 Marzec
- 2010 Luty
- 2010 Styczeń
- 2009 Grudzień
- 2009 Listopad
- 2009 Październik
- 2009 Wrzesien
- 2009 Sierpień
- 2009 Lipiec
- 2009 Czerwiec
- 2009 Maj
- 2009 Kwiecień
- 2009 Marzec
- 2009 Luty
- 2009 Styczeń
- 2008 Grudzień
- 2008 Listopad
- 2008 Październik
- 2008 Wrzesien
- 2008 Sierpień
- 2008 Lipiec
- 2008 Czerwiec
- 2008 Maj
- 2008 Kwiecień
- 2008 Marzec
- 2008 Luty
- 2008 Styczeń