Z przykroscia przerywam monolog Kempy
0000-00-00 00:00:00

Reklama:


Z przykroscia przerywam monolog KempyZ wielką przykrością wyłączam mikrofon posłance Beacie Kempie podczas prac komisji hazardowej. Gdybym tego nie robił, obrady komisji byłyby jednym monologiem pani posłanki Kempy, z rzadka przerywanym wstawkami pana Wassermanna, no może czasem przebiłby się przewodniczący Arłukowicz z pytaniem o wódkę. Ja się muszę tak zachowywać, muszę dostosować środki i metody do tego karkołomnego zadania, do tego co ma osiągnąć komisja - powiedział Gość Radia Zet przewodniczący komisji hazardowej Mirosław Sekuła (PO). Monika Olejnik: : A gościem Radia ZET jest Mirosław Sekuła, przewodniczący komisji śledczej do spraw hazardu, w skrócie mówiąc, witam Monika Olejnik, dzień dobry. Mirosław Sekuła: : Witam panią, witam państwa. Monika Olejnik: : Panie przewodniczący dlaczego śledczy pana nie lubią? Mirosław Sekuła: : A może mnie lubią. Monika Olejnik: : No sądząc z tego, co mówią, to chyba nie lubią, Zbigniew Wassermann mówi o pana szaleństwie, że w tym szaleństwie jest metoda, mówi, że pana działalność ma charakter przestępczy. Nie oszczędza panu ostrych słów Bartosz Arłukowicz, który stwierdza, że pan jest adwokatem Platformy Obywatelskiej. Mirosław Sekuła: : Wie pani do każdego zadania trzeba dobierać adekwatne środki. Zadanie jest karkołomne, bo sejm postanowił, że komisja śledcza ma zbadać tworzenie prawa hazardowego w trzech kadencjach sejmu, sejmowych kadencjach kolejnych, w ciągu trzech miesięcy. W związku z tym jeżeli zadanie jest tak karkołomne no to i środki i metody muszą być zastosowane nadzwyczajne. Monika Olejnik: : No tak, ale to nie można też zastanawiać się przez długi czas czy Beata Kempa jest prawnikiem, czy nie, bo to tylko strata czasu i nic nie wnosi do tego, czy była afera hazardowa, czy nie. Mirosław Sekuła: : Przepraszam... Monika Olejnik: : Wyrzucanie Beaty Kempy i Zbigniewa Wassermanna z komisji śledczej też nic nie wnosiło, bo sejm summa summarum zadecydował, że posłowie zostają w komisji, więc tracono czas niepotrzebnie. Mirosław Sekuła: : Nie moja wina, że większość sejmowa nie szanuje prawa. Proszę popatrzeć – w żadnym sądzie nie mogłoby się tak zdarzyć żeby w składzie sędziowskim był ktokolwiek, kto był świadkiem w tej sprawie. W żadnej kontroli Najwyższej Izby Kontroli nie mogłoby się tak zdarzyć, że kontrolę przeprowadzałby kontroler, który w jakikolwiek sposób był zaangażowany w tej sprawie. Sejm okazuje się tych standardów nie uznał i ja to szanuję. Monika Olejnik: : Tak, ale okazuje się, że zaangażowanie zaangażowaniu nie równe, też tak jest. Mirosław Sekuła: : No zdecydowanie większe było zaangażowanie posła Wassermanna niż pani posłanki Kempy, zdecydowanie. Monika Olejnik: : Ale czy powinno być tak, że w prezydium jest tylko jedna osoba z opozycji, nie powinno być dwie osoby z opozycji, myślę na przykład o panu Wassermannie, wtedy byśmy inaczej patrzyli na tę komisję. Mirosław Sekuła: : Ja bym powiedział, że utarł się taki zwyczaj, bo proszę popatrzeć na cztery komisje śledcze, które funkcjonują w sejmie w każdej jest tylko jeden przewodniczący i jeden wiceprzewodniczący. Po prostu taki zwyczaj się utarł. Ale nie miałbym nic przeciwko temu żeby na przykład był drugi wiceprzewodniczący i proponowaliśmy, przypomnę, pana marszałka Stefaniuka. Natomiast proszę mi nie proponować pana posła Wassermanna, bo jego zaangażowanie w proces legislacyjny, który badamy jest tak duże, że pomimo, że sejm zdecydował powtórnie i wybrał go powtórnie w skład komisji to ja uważam, że jest to złamanie standardów i prawnych i dobrych obyczajów. Monika Olejnik: : Rozumiem, a czy nie jest łamaniem dobrych obyczajów to, kiedy przewodniczący Sekuła ogłasza przerwę po kilkunastu godzinach właściwie. Mirosław Sekuła: : Ale którąś przerwę, nie pierwszą, nie pierwszą. Monika Olejnik: : 15 minutową na kolację... Mirosław Sekuła: : 10 minutową. Monika Olejnik: : 15. Mirosław Sekuła: : 10 minutową. Monika Olejnik: : Najpierw było 10, a potem 15. Mirosław Sekuła: : Nie, nie, 10 minut. Ale wie pani co, tu rzeczywiście, no każdy popełnia błędy. Jeżeli tutaj popełniłem błąd to serdecznie wszystkich przepraszam. Monika Olejnik: : W szóstej minucie pan mówi, że nie widzi nikogo, kto wyraża sprzeciw. Mirosław Sekuła: : Ale widzi pani tu jest właśnie, też trochę tak słowo przeciw słowu. Ja pani powiem, jak to z mojej perspektywy wyglądało. Ogłaszam 10 minutową przerwę, posłowie biegną do kamer i do mikrofonów żeby udzielać wywiadów, mija ileś tam czasu, widzę, że przychodzi świadek, czyli według świadka minęło już 10 minut. Przyszedł pan Chlebowski, usiadł na swoim miejscu świadka. Patrzę na sekretariat, sekretariat mówi, że – znaczy potwierdza mi znakiem, że już minęło 10 minut. Monika Olejnik: : A ma pan zegarek. Mirosław Sekuła: : Patrzę na ... Monika Olejnik: : Panie przewodniczący ma pan zegarek. Mirosław Sekuła: : I to niejeden. Monika Olejnik: : No właśnie. Mirosław Sekuła: : Właśnie i tu chyba był problem, wie pani, patrzę na zegar w komputerze i na swoje zapiski, minęło 12 minut, w związku z tym rozpoczynam i tu był być może błąd. Monika Olejnik: : To nawet dłużej, skoro przerwa jest 10 minutowa i jest ponad, tak, jest 12 minut już tak. Mirosław Sekuła: : No według mnie tak było, wie pani, ale mogłem się pomylić, bo dopiero wczoraj, jak sprawdzałem dwa komputery, które tam stoją, to jeden spóźniał się o 5 minut w stosunku do tego drugiego. Jeżeli popatrzyłem na niewłaściwy, to mogło to być nie 12 minut, a 7, mój błąd. Ale proszę zwrócić uwagę rozpoczynam, wznawiam posiedzenie komisji, rozpoczynam, a posłowie nie przerywają sobie, jest oprócz mnie czterech innych posłów na sali, nikt sobie nie przerywa wywiadu. Czyli wolą kamery i mikrofony niż pracę w komisji, a później, kiedy ja zakończyłem to posiedzenie – nikt nie protestuje. Nikt nie zaprotestował i nie powiedział – przepraszam pan się pomylił, proszę jeszcze kontynuować posiedzenie Monika Olejnik: : A gdyby tak powiedzieli, to co by zrobił... Mirosław Sekuła: : To bym się zastanowił. Monika Olejnik: : To by się pan zastanowił? Mirosław Sekuła: : Oczywiście. Monika Olejnik: : Bo pan wygląda, jak dyktator podczas pracy komisji. Mirosław Sekuła: : Wie pani... Monika Olejnik: : Pani Kempie pan bez przerwy wyłącza mikrofon. Mirosław Sekuła: : Wie pani, gdybym tego nie robił, gdybym nie przestrzegał, to nie chodzi o wyłączanie mikrofonu, bo ja to robię z przykrością, ale gdybym tego... Monika Olejnik: : Naprawdę z przykrością czy z przyjemnością? Mirosław Sekuła: : Z wielką przykrością, z przykrością. Gdybym tego nie robił to obrady komisji byłyby jednym monologiem pani posłanki Kempy, z rzadka przerywanym wstawkami pana Wassermanna, no może czasem przebiłby się przewodniczący Arłukowicz - zapytał o wódkę, albo jakąś celną myśl filozoficzną wstawiłby marszałek Stefaniuk. Tak nie może być. Każdy musi mieć równe prawa do zabierania głosu. Monika Olejnik: : A czy ktoś inny ma wyłączony mikrofon oprócz posłanki Kempy, komu pan jeszcze wyłącza mikrofon? Mirosław Sekuła: : Najdłużej w tych 10 minutowych rundach zadawała pytania pani posłanka Kempa. Monika Olejnik: : Ale czy komuś jeszcze pan wyłączył mikrofon. Mirosław Sekuła: : 20 minut. Później drugi w kolejności jest pan Wassermann, 18 minut. Ja to notuję. Trzeci w kolejności jest pan Arłukowicz 17 minut, inni posłowie starają się dotrzymywać 10-minutowych tur. Monika Olejnik: : Ale wyłącza pan im mikrofon, czy nie? Mirosław Sekuła: : Tak, no posłowi Wassermannowi kilka razy. Monika Olejnik: : A posłowi Arłukowiczowi? Mirosław Sekuła: : On jest zdyscyplinowany i jeżeli ja mówię, że proszę już skończyć to kończy. Monika Olejnik: : A posłowie z Platformy Obywatelskiej. Mirosław Sekuła: : Nie przekraczają tych 10 minut, więc nie mam szansy nawet im wyłączyć. Monika Olejnik: : Może są mało dociekliwi, za mało pytań mają. Mirosław Sekuła: : Wie pani, jeżeli ktoś pyta świadka, kilkanaście godzin, a po około czterech, może pięciu godzinach kończą się pytania merytoryczne i zaczynają się pytania o poszczególne dni miesiąca, no to proszę nie mówić, że to są dociekliwe pytania. To są pytania tylko po to żeby przedłużyć czas przesłuchiwania, no ewentualnie żeby doprowadzić świadka do jakiegoś stanu takiego, w którym zamiast będzie mówił to co wie i to co było, to zacznie mówić to co chce pytający. Monika Olejnik: : No, ale pan nie może bronić świadka, pan musi być... Mirosław Sekuła: : Przepraszam, muszę, to jest zadanie przewodniczącego żeby nie dopuścić do dręczenia świadka. Proszę nie mówić, że przesłuchanie jedenastogodzinne nie ma znamion dręczenia świadka. Ma znamiona dręczenia świadka. Monika Olejnik: : To trzeba było zrobić przerwę i powiedzieć, że następnego dnia będzie dręczenie świadka, że przez 11 godzin nie można, ale ja mam pytanie w sprawie... Mirosław Sekuła: : W następnym dniu byłoby następne 11 godzin, proszę nie mieć złudzeń. Monika Olejnik: : No, ale takie życie, no takie życie, no, muszą państwo dojść do prawdy. Ale ja mam pytanie... Mirosław Sekuła: : Nie, jeżeli pytania nie odpowiadają standardom i są niezgodne z regulaminem to co ma robić przewodniczący? Monika Olejnik: : Nie mogę pana wyłączyć panie przewodniczący, a mam do pana pytanie, mam pytanie czy... Mirosław Sekuła: : Słucham uważnie. Monika Olejnik: : Mirosław Drzewiecki, czy dostarczono panu zaświadczenie o zwolnieniu lekarskim Mirosława Drzewieckiego w zeszłym tygodniu? Mirosław Sekuła: : Nie. Monika Olejnik: : To dlaczego pan uwierzył na słowo, że świadek jest chory? Mirosław Sekuła: : Nie uwierzyłem. Monika Olejnik: : No, ale nie kazał pan przyjść świadkowi żeby się pokazał obliczu komisji? Mirosław Sekuła: : Nie mam takiej możliwości regulaminowej. Monika Olejnik: : Jak to nie? Mirosław Sekuła: : No bo już pani cytuję z głowy artykuł 11c ust. 1, pkt 8 ustawy o sejmowej komisji śledczej, ja pouczam każdego świadka o tym, że ma prawo wystąpić z wnioskiem o przełożenie terminu przesłuchania, świadek to zrobił. Mirosław Sekuła: : Kochają właśnie takie, że tak powiem, pieprzyki, takie... Monika Olejnik: : I dlatego pan mu pozwolił na to? Mirosław Sekuła: : Nie, a skąd ja miałem wiedzieć, jakie on zada pytanie. Muszę najpierw wysłuchać pytania, a on go zadał w ramach swojej tury zadawania pytań. Monika Olejnik: : To trzeba było powiedzieć pytanie nie dotyczy śledztwa. Mirosław Sekuła: : Ale powiedziałem to. Monika Olejnik: : I co? Mirosław Sekuła: : No i nic. Monika Olejnik: : No, ale Derdziuk odpowiadał. Mirosław Sekuła: : No bo, co mam mu zamknąć usta. Wie pani, pani chce żebym ja zamykał usta świadkowi, a nie zamykał ust członkom komisji, odwrotnie. Monika Olejnik: : Dobrze, a na przykład, ale gdyby było tak, że świadek na pytanie odpowiada przez pół godziny to może odpowiadać. Mirosław Sekuła: : Ma do tego prawo, tak. Monika Olejnik: : Może godzinę odpowiadać, może dwie godziny odpowiadać. Mirosław Sekuła: : Powiem więcej, jakby pani... Monika Olejnik: : Może nie odpowiadać na temat? Mirosław Sekuła: : Nie, ja go wtedy przywołuję do rzeczy i proszę zwrócić uwagę, że dwóch świadków już przywołałem do rzeczy. Ja wtedy zgodnie z regulaminem sejmu jestem zobowiązany przywołać go do rzeczy. Natomiast jeżeli mówi do rzeczy to ja muszę go wysłuchać. Proszę zwrócić uwagę, że każdego świadka pouczam o tym, że on ma prawo do swobodnej wypowiedzi. I niektórzy prawnicy interpretują to, że to jest prawo jedynie przed rozpoczęciem przesłuchania, ale niektórzy prawnicy uważają, że w każdej chwili świadek może złożyć wniosek do mnie o umożliwienie mu swobodnej wypowiedzi. I na przykład swobodna wypowiedź Chlebowskiego trwała niecałe dwie godziny. Inni mówią, że godzinę, inni mówią, że 10 minut. Tu nie mam prawa przerwać, muszę się do tych standardów stosować. Monika Olejnik: : Ale czy to nie jest zabawne, że Mirosław Drzewiecki przesyła zwolnienie lekarskie i pan ogłasza to, że ma zwolnienie lekarskie, a za chwilę rzecznik rządu mówi, że on przyjdzie jednak na komisję. Mirosław Sekuła: : Wie pani, nie, nie, to pani wzięła z różnych stron informacje. Informacja była taka: ponieważ wpłynęła wczoraj rano do sekretariatu komisji faksem kopia jego zwolnienia lekarskiego to ja poleciłem... No oczywiście, że się zmartwiłem, że to kolejny raz rujnuje plan pracy komisji, bo niewątpliwie to, że pan Drzewiecki nie zeznawał w piątek, no jest... Monika Olejnik: : Jest problemem, no tak. Mirosław Sekuła: : Jest wielkim problemem dla komisji i dla przewodniczącego też, bo proszę zwrócić uwagę musieliśmy, że tak powiem przeorganizować plan pracy komisji. Więc jak przyszło to zwolnienie jego, no to kolejny raz się podłamałem, bo już widziałem oczami wyobraźni, że w czwartek mamy... Monika Olejnik: : dziurę... Mirosław Sekuła: : ...dziurę kolejną i znowuż ponieważ część członków komisji uważa, że nie wolno dowolnie ustawić członków, i że musi być sekwencja najpierw Drzewiecki a potem Schetyna, no to już widzę, że muszę przesunąć i Drzewieckiego i Schetynę gdzieś tam. Monika Olejnik: : I co pan zrobił? Mirosław Sekuła: : No, poprosiłem sekretariat żeby skontaktował się z biurem poselskim i zapytał pana Drzewieckiego żeby mieć informację z jego biura poselskiego, czy to znaczy, że złożył usprawiedliwienie i będzie nieobecny w czwartek, czy w czwartek jednak będzie. No, trochę to trwało, po około pół godzinie przyszedł sekretarz komisji i poinformował mnie, że ma informacje z biura poselskiego, że pomimo tego, że ma zwolnienie to stawi się przed komisją. No to wtedy, w czasie przerwy odczytałem, znaczy podałem informację zarówno o jego zwolnieniu lekarskim, jak i o tym, że się stawi przed komisję. A co później się działo nie wiem, bo cały czas byłem na komisji. Monika Olejnik: : No tak, bo pan był na komisji. A proszę powiedzieć, czy państwo, jak nie widzimy was na ekranie kłóci się pan z panią Kempą, pani Kempa się z panem kłóci? Mirosław Sekuła: : Ja się z nią nie kłócę. Monika Olejnik: : A ona się kłóci z panem? Mirosław Sekuła: : Tak. Monika Olejnik: : I co mówi na przykład. Mirosław Sekuła: : Różne rzeczy, staram się żeby mikrofon wtedy był wyłączony. Monika Olejnik: : Ale ostro jest? Mirosław Sekuła: : Wie pani, no to jest ciekawa osoba, pani Kempa. Ja, raz mnie tak złapali, zresztą nawet to w Szkle kontaktowym” to pokazali moją prośbę żeby chociaż przez dwie minuty nic do mnie nie mówiła. To jest bardzo męczące, wie pani, jeżeli z boku prowadząc, mówiąc do mikrofonów, ciągle ma pani potok słów, które pani jednak musi analizować, bo w razie czego musi pani zareagować. Więc to jest męczące. Monika Olejnik: : Ale, jak jest przerwa, to pan podchodzi do posłanki i mówi pan, pani poseł proszę... Mirosław Sekuła: : Z reguły, z reguły pani poseł do mnie podchodzi i kontynuuje swój monolog. Monika Olejnik: : I mówi: co pan sobie wyobraża. Mirosław Sekuła: : No na przykład, to wielokrotnie. To skandal. Monika Olejnik: : Co pan sobie myśli! Jak pan przewodniczy!? Mirosław Sekuła: : No tak, no to, ale wie pani ja staram się... Monika Olejnik: : Ale to tylko ta jedyna osoba, która tak do pana podchodzi i ma pretensje, czy jeszcze inni posłowie też. Mirosław Sekuła: : Znaczy, inni mają pretensje, ale że tak powiem tego tak nie uzewnętrzniają, bo nie są tacy ekspresyjni. Monika Olejnik: : No, ale widzi pan, to przynajmniej pani Kempa mówi panu prosto w oczy, a Arłukowicz mówi przed mikrofonami, że jest pan adwokatem świadka, że był pan adwokatem na przykład Zbigniewa Chlebowskiego. Mirosław Sekuła: : Wie pani, no ja jestem adwokatem każdego świadka. Monika Olejnik: : Czyli nie obraża to pana? Mirosław Sekuła: : Nie, nie, to mnie nie uraża, zresztą nie uważam żeby było to nieprawdziwe. Wie pani, najtrudniejszą sytuację ma świadek, bo jest siedmiu przeciwko jednemu. Siedmiu, którzy się zmieniają co 10 minut. Monika Olejnik: : Ale Kamińskiego też było panu tak żal, Mariusza Kamińskiego? Mirosław Sekuła: : Przepraszam, ależ oczywiście, że również starałem się stworzyć jak najbardziej komfortowe warunki dla niego, żeby odpowiadał. Proszę zwrócić uwagę, że też go broniłem, też go broniłem. Wie pani, moi koledzy też mają do mnie pretensje. Monika Olejnik: : Że? Mirosław Sekuła: : No, że prowadzę, że tak powiem, zbyt twardą ręką komisję. No mają pretensje. Ale tak jak powiedziałem – do każdego zadania trzeba dobrać adekwatne środki. Monika Olejnik: : A Schetyna ma do pana pretensje? Mirosław Sekuła: : Skąd mogę wiedzieć, no nie wiem. Monika Olejnik: : Grzegorz Schetyna, no mówi pan, że koledzy mają do pana pretensje. Mirosław Sekuła: : No koledzy z komisji. Monika Olejnik: : A, z komisji? Mirosław Sekuła: : Z komisji, ja mówię tutaj o panu pośle Neumanie i panu pośle Urbaniaku. Monika Olejnik: : Urbaniak nawet kolacji nie mógł zjeść przez pana. Mirosław Sekuła: : Wie pani, no tak, nie mam tu nic na swoje usprawiedliwienie. Monika Olejnik: : Odbiera pan nawet im szansę na to żeby cokolwiek zjedli. Mirosław Sekuła: : Wie pani to jest problem, to jest problem, że często... Monika Olejnik: : No tak, tak, pamiętam. Mirosław Sekuła: : Wtedy też była afera i wtedy, kiedy odmrożono proces legislacyjny w 2002, 2003 roku odbywało się to aferalnie, tak powiem. Za czasów PiS też była afera, bo proszę zwrócić uwagę, piękny, bardzo ładny projekt Jasińskiego, projekt poselski – już musimy wychodzić... Monika Olejnik: : Nie, jeszcze chwilkę. Mirosław Sekuła: : Piękny projekt Jasińskiego z 2004 roku, który jak gdyby odbijał z powrotem to, co zrobiono ustawą z 2003 roku, tą SLD-owską, ale później PiS przejmuje władzę, ale zapomina o swoim dobrym projekcie i lansuje zupełnie inny projekt, przez prawie dwa lata się z nim wozi, po czym go nie uchwala. Monika Olejnik: : A PO? Mirosław Sekuła: : No, przepraszam – tak, bo też członkowie Platformy w 2003 roku deklarowali, że chcą zamknąć drzwi hazardowi, po czym wożenie się dwa lata i to, co powiedział pan Boni, bardzo charakterystyczne, że dla niego jest niezrozumiała ta zwłoka od marca do września, przepraszam, dla nikogo nie jest zrozumiała. Więc wpływy, jakieś wpływy Monika Olejnik: : i przeciek... Mirosław Sekuła: : ...albo legalne, albo nielegalne zdecydowanie skutecznie blokowały proces legislacyjny i za PO i za PiS. Monika Olejnik: : A przeciek był, musiał być chyba. Mirosław Sekuła: : Wie pani, na pewno był przeciek do Rzeczpospolitej”, bo przecież Rzeczpospolita” tajne materiały... Monika Olejnik: : No tak, ale też musiał być przeciek skoro ten Rosół tak się denerwował. Mirosław Sekuła: : ...opublikowała, czyli jeden przeciek nie ulega wątpliwości. Czy drugi był, ja jeszcze tego nie wiem, nie potrafię tutaj odpowiedzialnie odpowiedzieć. Monika Olejnik: : Znowu pana oskarża Zbigniew Wassermann, mówi tak jest przekonany, że centrum decyzyjne jest poza komisją”. Mirosław Sekuła: : Wie pani przyznam się, że jedną decyzję na mnie środowiska zewnętrzne wymogły. To był przesłuchanie pani posłanki Kempy i pana posła Wassermanna w pierwszej kolejności, ale to była decyzja prezydium sejmu. Ugiąłem się pod tą decyzją. Pod żadną inną do tej pory się nie ugiąłem, nawet jeżeli chodziło o prośby o przerwy kolacyjne. Monika Olejnik: : O, decyzję o tym, że Mirosław Drzewiecki będzie zeznawał powiedział wczoraj rzecznik rządu Paweł Graś, a Mirosław Sekuła służył jedynie za posłańca”. Mirosław Sekuła: : Wie pani, tak odpowiadają medialnie. Monika Olejnik: : Już omówiliśmy. Mirosław Sekuła: : ... nie ma żadnej ujmy, że ktoś jest listonoszem pozdrawiam wszystkich listonoszy, fajny zawód. Ale z drugiej strony, co mnie obchodzi, co mówi Graś, powiem tak. Co mnie obchodzi, co robią moi koledzy z Platformy, ja się skupiam na tym, co robi komisja, a reszta – staram się żeby te zewnętrzne sumy nie wpływały na to, co ja robię. Monika Olejnik: : Czyli pan decyduje, nie ma pan telefonów od Tuska, Schetyny, Grasia? Mirosław Sekuła: : Wie pani, z panem Grasiem to już nie pamiętam kiedy rozmawiałem, chyba go widziałem ostatnio, że był w czasie głosowań, ale, ale... Monika Olejnik: : Ale nie zmienił się, wygląda tak samo. Mirosław Sekuła: : Wygląda tak samo, no to może go poznać, a ze świadkiem Tuskiem, ze świadkiem Schetyną, ze świadkiem Drzewieckim, ze świadkiem Chlebowskim nie kontaktowałem się od dawna i nie zamierzam się kontaktować, a tym bardziej przyjmować jakichkolwiek sugestii, czy poleceń z ich strony.

January 4th, 2007 by Author

Posted in Suspendisse iaculis | Edit | 23 Comment »