Faceci od jednorekich bandytow silniejsi niz Polska Nie moglem sie zgodzic
0000-00-00 00:00:00

Reklama:


Faceci od jednorekich bandytow silniejsi niz Polska Nie moglem sie zgodzicByły szef CBA Mariusz Kamiński powiedział podczas przesłuchania przed sejmową komisją śledczą ds. wyjaśnienia afery hazardowej, że CBA zainteresowało się biznesmenem Ryszardem Sobiesiakiem, bo istnieje podejrzenie jego udziału w bardzo poważnych przestępstwach korupcyjnych. W czasie swobodnej wypowiedzi zaznaczył, że nie mógł pogodzić się z tym, iż faceci od jednorękich bandytów mogą być silniejsi od państwa polskiego. Jak dodał, wiedział, że nie będzie to łatwa sprawa, bo dotyczyła osób z najbliższego otoczenia Donalda Tuska. - U źródeł zainteresowania Centralnego Biura Antykorupcyjnego ustawą hazardową jest tak naprawdę osoba Ryszarda Sobiesiaka. Kim jest Ryszard Sobiesiak? Otóż człowiek ten na początku lat 90. związał się z branżą hazardową, stał się współwłaścicielem, właścicielem głównym firmy hazardowej Golden Play, która odgrywa istotną rolę na rynku automatów do gier, czyli tzw. jednorękich bandytów - powiedział Mariusz Kamiński. Przyjaciel wszystkich } Zaznaczył, że Urząd Ochrony Państwa zaczął interesować się Sobiesiakiem w połowie lat 90. i był on wtedy podejrzewany o pranie brudnych pieniędzy i korupcję. W drugiej połowie lat 90. interesowała się nim policja w związku z jego intensywnymi kontaktami z zorganizowanymi grupami przestępczymi. Kamiński dodał, że wymiar sprawiedliwości dopadł Sobiesiaka w 2005 roku, kiedy został on skazany za przestępstwa korupcyjne. Kamiński relacjonował dalej, że CBA zainteresowało się Sobiesiakiem ze względu na podejrzenie udziału w bardzo poważnych przestępstwach korupcyjnych. - Sprawy, w których Ryszard Sobiesiak był rozpracowywany przez CBA, nie są znane opinii publicznej do tej pory - powiedział i dodał, że musi przy tym być bardzo oszczędny w słowach. Ryszard Sobiesiak jest przyjacielem wszystkichMariusz Kamiński Jak zaznaczył, CBA zaczęło się interesować się Sobiesiakiem w lipcu 2008 roku i bardzo szybko okazało się, że ma on niezwykle rozbudowane kontakty wśród funkcjonariuszy publicznych. - Można powiedzieć, że Ryszard Sobiesiak jest przyjacielem wszystkich. Od prostych urzędników w gminie do ministrów i wicepremierów naszego rządu. Wśród jego przyjaciół są posłowie, ministrowie, burmistrzowie, radni, ale też wysokiej rangi policjanci, prokuratorzy, w tym prokuratorzy Prokuratury Krajowej - powiedział Kamiński. Kamiński powiedział, że 18 lipca 2008 roku pojawiły się pierwsze interesujące rozmowy Ryszarda Sobiesiaka wskazujące na jego zainteresowanie rządowymi pracami nad nowelizacją ustawy o grach losowych i zakładach wzajemnych w związku z wprowadzeniem do projektu dopłat do gier na automatach. Mirek, Zbyszek i Grzesiek Kamiński przypomniał, że założenia do ustawy hazardowej zostały wypracowane w marcu 2008 roku, a ich istotą miało być wprowadzenie dopłat m.in. od gier na automatach. Jednak - jak dodał - wskutek braku zainteresowania takimi zmianami ministra sportu Mirosława Drzewieckiego, wiceminister finansów Jacek Kapica 20 maja 2008 przesyła pierwszy projekt ustawy, który nie zawiera dopłat. Kamiński zaznaczył, że w międzyczasie Drzewiecki zmienił zdanie i 17 lipca 2008 na posiedzenie komitetu Rady Ministrów zostaje skierowana wersja projektu ustawy zawierająca zapisy o dopłatach. - Wydaje się, że ten moment jest szokujący dla branży hazardowej, i chyba nie tylko dla branży hazardowej, sądząc po nieco nerwowej i spóźnionej reakcji ministra Szejnfelda (wiceministra gospodarki Adama Szejnfelda), który już po zakończeniu komitetu przesłał swoje uwagi kwestionujące dopłaty - powiedział. Kamiński relacjonował, że 18 lipca przyjaciel Sobiesiaka Jan Kosek (również biznesmen z branży hazardowej) spotyka się z wiceministrem finansów Jackiem Kapicą, gdzie dowiaduje się, że w projekcie są dopłaty i stało się tak w wyniku wniosku, który złożył minister sportu. Jak zaznaczył, Sobiesiak i Kosek są w szoku. - Nie chcą wierzyć, że Mirosław Drzewiecki złożył taki wniosek. Padają słowa, że musimy wyprostować Mirka, że musimy natychmiast spotkać się z Mirkiem i ze Zbyszkiem - dodał Kamiński. Według relacji byłego szefa CBA 1 sierpnia Sobiesiak i Kosek spotykają się bezpośrednio z ówczesnym szefem klubu PO Zbigniewem Chlebowskim. Dzień wcześniej biznesmeni mieli zaś się spotkać z Drzewieckim. Na tym spotkaniu, według Kamińskiego, Drzewiecki miał im tłumaczyć, że też jest trochę zaskoczony sytuacją, że to nie on, tylko jego zastępca najprawdopodobniej wysłał pismo z wnioskiem o dopłaty. - Panowie ustalają, że niezbędne jest spotkanie z Grzegorzem Schetyną. W rozmowie z 2 sierpnia padają znamienne słowa, że co innego Grzesiek mówi, gdy się spotykaliśmy w domu, a co innego oni teraz robią i jak to jest - zaznaczył. Następnie, jak powiedział Kamiński, Sobiesiak wielokrotnie dzwonił do Schetyny, ale wicepremier nie odbierał telefonu. - Zaniepokojony dzwoni do Drzewieckiego, ten uspokaja go, mówi, że wicepremier jest teraz na plaży w Bułgarii, ale wie, że Sobiesiak będzie do niego dzwonił, żeby spokojnie zadzwonił wieczorem - dodał. Były szef CBA Mariusz Kamiński powiedział podczas przesłuchania przed sejmową komisją śledczą ds. wyjaśnienia afery hazardowej, że CBA zainteresowało się biznesmenem Ryszardem Sobiesiakiem, bo istnieje podejrzenie jego udziału w bardzo poważnych przestępstwach korupcyjnych. W czasie swobodnej wypowiedzi zaznaczył, że nie mógł pogodzić się z tym, iż faceci od jednorękich bandytów mogą być silniejsi od państwa polskiego. Jak dodał, wiedział, że nie będzie to łatwa sprawa, bo dotyczyła osób z najbliższego otoczenia Donalda Tuska. Wówczas, według Kamińskiego, Sobiesiak uznaje, że może lepiej będzie, jeśli Drzewiecki przekaże Schetynie, że oczekuje, że urzędnicy będą się słuchać Zbyszka i żeby Grzesiek im to powiedział, że mają się słuchać we wszystkim Zbyszka, bo w tym momencie się jeszcze nie słuchają. Wiedziałem, że nie będzie łatwo Musiałem wkroczyćMariusz Kamiński - Mając świadomość tego, co dzieje się wokół ustawy hazardowej, jakie są kulisy podejmowania decyzji przez ministra Mirosława Drzewieckiego, po analizie sytuacji, uznałem, że dłużej nie mogę czekać i muszę spowodować, by plan ludzi od jednorękich bandytów nie powiódł się - mówił Kamiński. Dlatego - jak podkreślił - w lipcu 2009 roku podjął decyzję, że musi interweniować w tej sprawie u premiera. - Nie można było pogodzić się z sytuacją, gdy faceci od jednorękich bandytów będą silniejsi niż państwo polskie. Musiałem wtedy wkroczyć i podjąłem decyzję, by interweniować u premiera, aby przedstawić mu sytuację i by spowodować, aby pierwotne założenia ustawy zostały przywrócone - zaznaczył były szef CBA. Jak dodał, wiedział, że sprawa nie będzie łatwa, ponieważ dotyczy polityków ugrupowania rządowego, członków rządu, z najbliższego otoczenia premiera Tuska. - Wiedziałem, że będzie to test w naszych relacjach, i że będzie to test, czy Donald Tusk jest przywódcą państwa polskiego, czy politykiem, który wybierze obronę małych partyjnych interesów - ocenił Kamiński. - Wiedziałem, że będzie to decyzja ryzykowna, ale musiałem ją podjąć i podjąłem - dodał. Jak powiedział Kamiński, miał świadomość, że jeśli Donald Tusk nie przejdzie testu na przywództwo, to cena, jaką zapłacą on i jego współpracownicy, będzie wysoka. - Poleciłem przygotowanie premierowi analizy sytuacji; poprosiłem, aby były w niej zawarte fragmenty źródłowego materiału operacyjnego, by premier wiedział, że nie jesteśmy gołosłowni - tłumaczył były szef Biura. - U źródeł zainteresowania Centralnego Biura Antykorupcyjnego ustawą hazardową jest tak naprawdę osoba Ryszarda Sobiesiaka. Kim jest Ryszard Sobiesiak? Otóż człowiek ten na początku lat 90. związał się z branżą hazardową, stał się współwłaścicielem, właścicielem głównym firmy hazardowej Golden Play, która odgrywa istotną rolę na rynku automatów do gier, czyli tzw. jednorękich bandytów - powiedział Mariusz Kamiński. Przyjaciel wszystkich } Zaznaczył, że Urząd Ochrony Państwa zaczął interesować się Sobiesiakiem w połowie lat 90. i był on wtedy podejrzewany o pranie brudnych pieniędzy i korupcję. W drugiej połowie lat 90. interesowała się nim policja w związku z jego intensywnymi kontaktami z zorganizowanymi grupami przestępczymi. Kamiński dodał, że wymiar sprawiedliwości dopadł Sobiesiaka w 2005 roku, kiedy został on skazany za przestępstwa korupcyjne. Kamiński relacjonował dalej, że CBA zainteresowało się Sobiesiakiem ze względu na podejrzenie udziału w bardzo poważnych przestępstwach korupcyjnych. - Sprawy, w których Ryszard Sobiesiak był rozpracowywany przez CBA, nie są znane opinii publicznej do tej pory - powiedział i dodał, że musi przy tym być bardzo oszczędny w słowach. Ryszard Sobiesiak jest przyjacielem wszystkichMariusz Kamiński Jak zaznaczył, CBA zaczęło się interesować się Sobiesiakiem w lipcu 2008 roku i bardzo szybko okazało się, że ma on niezwykle rozbudowane kontakty wśród funkcjonariuszy publicznych. - Można powiedzieć, że Ryszard Sobiesiak jest przyjacielem wszystkich. Od prostych urzędników w gminie do ministrów i wicepremierów naszego rządu. Wśród jego przyjaciół są posłowie, ministrowie, burmistrzowie, radni, ale też wysokiej rangi policjanci, prokuratorzy, w tym prokuratorzy Prokuratury Krajowej - powiedział Kamiński. Przełomowe przesłuchanie? Zarówno przedstawiciele PO, jak i PiS spodziewają się, że przesłuchanie Mariusza Kamińskiego i sekretarza kolegium ds. służb specjalnych Jacka Cichockiego będą bardzo istotne. - To są bardzo ważne, niektórzy uważają, że jedne z najważniejszych, przesłuchań dla komisji - powiedział jej szef Mirosław Sekuła (PO). } - To będą jedne z przełomowych przesłuchań, to osoby o kapitalnym znaczeniu dla wyjaśnienia sprawy - wtórował mu Zbigniew Wassermann (PiS). Afera hazardowa 12 sierpnia 2009 ówczesny szef CBA Mariusz Kamiński wysłał pismo do premiera Donalda Tuska w sprawie przebiegu prac nad projektem zmian w ustawie hazardowej. 14 sierpnia doszło do spotkania Kamińskiego z premierem w tej sprawie. Relacje z tego spotkania podawane w październiku przez CBA oraz przez kancelarię premiera różnią się. Według kalendarium przygotowanego przez Cichockiego, przedstawionego dziennikarzom 2 października, na spotkaniu premier zapytał ówczesnego szefa CBA Mariusza Kamińskiego, czy opisane w materiale (z 12 sierpnia) sytuacje wskazują, że któraś z osób popełniła przestępstwo. Kamiński miał odpowiedzieć, że na razie nie ma podstaw do stwierdzenia popełnienia przestępstwa przez którąś z opisanych osób, ale niewątpliwie są to działania naganne z punktu widzenia polityczno-etycznego. Kamiński powiedział, że 18 lipca 2008 roku pojawiły się pierwsze interesujące rozmowy Ryszarda Sobiesiaka wskazujące na jego zainteresowanie rządowymi pracami nad nowelizacją ustawy o grach losowych i zakładach wzajemnych w związku z wprowadzeniem do projektu dopłat do gier na automatach. Z kolei w kalendarium przygotowanym przez CBA podano, że Kamiński na spotkaniu 14 sierpnia poinformował premiera, iż szef Komisji Finansów Publicznych Zbigniew Chlebowski oraz minister sportu Mirosław Drzewiecki, biorą udział w nielegalnych działaniach, których celem jest zmiana rządowego projektu ustawy hazardowej i zablokowania wejścia w życie przepisów umożliwiających pobieranie dodatkowych opłat od hazardu. Jak podkreślono w kalendarium, Kamiński powiedział premierowi, że w świetle zebranego materiału nielegalny charakter działań Z. Chlebowskiego i M. Drzewieckiego jest oczywisty. 13 października premier odwołał Mariusza Kamińskiego z funkcji szefa CBA. Wszczynając procedurę odwoławczą, premier mówił, że czynił to, by zabezpieczyć kraj przed politycznymi pułapkami na zamówienie opozycji. Przekonywał, że byłoby hipokryzją niedostrzeganie, że PiS przy pomocy CBA, chce zaatakować rząd i Platformę. Tusk powiedział też, że nie ma wątpliwości co do złych intencji Kamińskiego w sprawie afery hazardowej. Mirek, Zbyszek i Grzesiek Kamiński przypomniał, że założenia do ustawy hazardowej zostały wypracowane w marcu 2008 roku, a ich istotą miało być wprowadzenie dopłat m.in. od gier na automatach. Jednak - jak dodał - wskutek braku zainteresowania takimi zmianami ministra sportu Mirosława Drzewieckiego, wiceminister finansów Jacek Kapica 20 maja 2008 przesyła pierwszy projekt ustawy, który nie zawiera dopłat. Kamiński zaznaczył, że w międzyczasie Drzewiecki zmienił zdanie i 17 lipca 2008 na posiedzenie komitetu Rady Ministrów zostaje skierowana wersja projektu ustawy zawierająca zapisy o dopłatach. - Wydaje się, że ten moment jest szokujący dla branży hazardowej, i chyba nie tylko dla branży hazardowej, sądząc po nieco nerwowej i spóźnionej reakcji ministra Szejnfelda (wiceministra gospodarki Adama Szejnfelda), który już po zakończeniu komitetu przesłał swoje uwagi kwestionujące dopłaty - powiedział. Kamiński relacjonował, że 18 lipca przyjaciel Sobiesiaka Jan Kosek (również biznesmen z branży hazardowej) spotyka się z wiceministrem finansów Jackiem Kapicą, gdzie dowiaduje się, że w projekcie są dopłaty i stało się tak w wyniku wniosku, który złożył minister sportu. Jak zaznaczył, Sobiesiak i Kosek są w szoku. - Nie chcą wierzyć, że Mirosław Drzewiecki złożył taki wniosek. Padają słowa, że musimy wyprostować Mirka, że musimy natychmiast spotkać się z Mirkiem i ze Zbyszkiem - dodał Kamiński. Według relacji byłego szefa CBA 1 sierpnia Sobiesiak i Kosek spotykają się bezpośrednio z ówczesnym szefem klubu PO Zbigniewem Chlebowskim. Dzień wcześniej biznesmeni mieli zaś się spotkać z Drzewieckim. Na tym spotkaniu, według Kamińskiego, Drzewiecki miał im tłumaczyć, że też jest trochę zaskoczony sytuacją, że to nie on, tylko jego zastępca najprawdopodobniej wysłał pismo z wnioskiem o dopłaty. - Panowie ustalają, że niezbędne jest spotkanie z Grzegorzem Schetyną. W rozmowie z 2 sierpnia padają znamienne słowa, że co innego Grzesiek mówi, gdy się spotykaliśmy w domu, a co innego oni teraz robią i jak to jest - zaznaczył. Następnie, jak powiedział Kamiński, Sobiesiak wielokrotnie dzwonił do Schetyny, ale wicepremier nie odbierał telefonu. - Zaniepokojony dzwoni do Drzewieckiego, ten uspokaja go, mówi, że wicepremier jest teraz na plaży w Bułgarii, ale wie, że Sobiesiak będzie do niego dzwonił, żeby spokojnie zadzwonił wieczorem - dodał. Wówczas, według Kamińskiego, Sobiesiak uznaje, że może lepiej będzie, jeśli Drzewiecki przekaże Schetynie, że oczekuje, że urzędnicy będą się słuchać Zbyszka i żeby Grzesiek im to powiedział, że mają się słuchać we wszystkim Zbyszka, bo w tym momencie się jeszcze nie słuchają. Wiedziałem, że nie będzie łatwo Musiałem wkroczyćMariusz Kamiński - Mając świadomość tego, co dzieje się wokół ustawy hazardowej, jakie są kulisy podejmowania decyzji przez ministra Mirosława Drzewieckiego, po analizie sytuacji, uznałem, że dłużej nie mogę czekać i muszę spowodować, by plan ludzi od jednorękich bandytów nie powiódł się - mówił Kamiński. Dlatego - jak podkreślił - w lipcu 2009 roku podjął decyzję, że musi interweniować w tej sprawie u premiera. - Nie można było pogodzić się z sytuacją, gdy faceci od jednorękich bandytów będą silniejsi niż państwo polskie. Musiałem wtedy wkroczyć i podjąłem decyzję, by interweniować u premiera, aby przedstawić mu sytuację i by spowodować, aby pierwotne założenia ustawy zostały przywrócone - zaznaczył były szef CBA. Jak dodał, wiedział, że sprawa nie będzie łatwa, ponieważ dotyczy polityków ugrupowania rządowego, członków rządu, z najbliższego otoczenia premiera Tuska. - Wiedziałem, że będzie to test w naszych relacjach, i że będzie to test, czy Donald Tusk jest przywódcą państwa polskiego, czy politykiem, który wybierze obronę małych partyjnych interesów - ocenił Kamiński. - Wiedziałem, że będzie to decyzja ryzykowna, ale musiałem ją podjąć i podjąłem - dodał. Jak powiedział Kamiński, miał świadomość, że jeśli Donald Tusk nie przejdzie testu na przywództwo, to cena, jaką zapłacą on i jego współpracownicy, będzie wysoka. - Poleciłem przygotowanie premierowi analizy sytuacji; poprosiłem, aby były w niej zawarte fragmenty źródłowego materiału operacyjnego, by premier wiedział, że nie jesteśmy gołosłowni - tłumaczył były szef Biura. Były szef CBA Mariusz Kamiński powiedział podczas przesłuchania przed sejmową komisją śledczą ds. wyjaśnienia afery hazardowej, że CBA zainteresowało się biznesmenem Ryszardem Sobiesiakiem, bo istnieje podejrzenie jego udziału w bardzo poważnych przestępstwach korupcyjnych. W czasie swobodnej wypowiedzi zaznaczył, że nie mógł pogodzić się z tym, iż faceci od jednorękich bandytów mogą być silniejsi od państwa polskiego. Jak dodał, wiedział, że nie będzie to łatwa sprawa, bo dotyczyła osób z najbliższego otoczenia Donalda Tuska. - U źródeł zainteresowania Centralnego Biura Antykorupcyjnego ustawą hazardową jest tak naprawdę osoba Ryszarda Sobiesiaka. Kim jest Ryszard Sobiesiak? Otóż człowiek ten na początku lat 90. związał się z branżą hazardową, stał się współwłaścicielem, właścicielem głównym firmy hazardowej Golden Play, która odgrywa istotną rolę na rynku automatów do gier, czyli tzw. jednorękich bandytów - powiedział Mariusz Kamiński. Przyjaciel wszystkich } Zaznaczył, że Urząd Ochrony Państwa zaczął interesować się Sobiesiakiem w połowie lat 90. i był on wtedy podejrzewany o pranie brudnych pieniędzy i korupcję. W drugiej połowie lat 90. interesowała się nim policja w związku z jego intensywnymi kontaktami z zorganizowanymi grupami przestępczymi. Kamiński dodał, że wymiar sprawiedliwości dopadł Sobiesiaka w 2005 roku, kiedy został on skazany za przestępstwa korupcyjne. Kamiński relacjonował dalej, że CBA zainteresowało się Sobiesiakiem ze względu na podejrzenie udziału w bardzo poważnych przestępstwach korupcyjnych. - Sprawy, w których Ryszard Sobiesiak był rozpracowywany przez CBA, nie są znane opinii publicznej do tej pory - powiedział i dodał, że musi przy tym być bardzo oszczędny w słowach. Ryszard Sobiesiak jest przyjacielem wszystkichMariusz Kamiński Jak zaznaczył, CBA zaczęło się interesować się Sobiesiakiem w lipcu 2008 roku i bardzo szybko okazało się, że ma on niezwykle rozbudowane kontakty wśród funkcjonariuszy publicznych. - Można powiedzieć, że Ryszard Sobiesiak jest przyjacielem wszystkich. Od prostych urzędników w gminie do ministrów i wicepremierów naszego rządu. Wśród jego przyjaciół są posłowie, ministrowie, burmistrzowie, radni, ale też wysokiej rangi policjanci, prokuratorzy, w tym prokuratorzy Prokuratury Krajowej - powiedział Kamiński. Kamiński powiedział, że 18 lipca 2008 roku pojawiły się pierwsze interesujące rozmowy Ryszarda Sobiesiaka wskazujące na jego zainteresowanie rządowymi pracami nad nowelizacją ustawy o grach losowych i zakładach wzajemnych w związku z wprowadzeniem do projektu dopłat do gier na automatach. Mirek, Zbyszek i Grzesiek Kamiński przypomniał, że założenia do ustawy hazardowej zostały wypracowane w marcu 2008 roku, a ich istotą miało być wprowadzenie dopłat m.in. od gier na automatach. Jednak - jak dodał - wskutek braku zainteresowania takimi zmianami ministra sportu Mirosława Drzewieckiego, wiceminister finansów Jacek Kapica 20 maja 2008 przesyła pierwszy projekt ustawy, który nie zawiera dopłat. Kamiński zaznaczył, że w międzyczasie Drzewiecki zmienił zdanie i 17 lipca 2008 na posiedzenie komitetu Rady Ministrów zostaje skierowana wersja projektu ustawy zawierająca zapisy o dopłatach. - Wydaje się, że ten moment jest szokujący dla branży hazardowej, i chyba nie tylko dla branży hazardowej, sądząc po nieco nerwowej i spóźnionej reakcji ministra Szejnfelda (wiceministra gospodarki Adama Szejnfelda), który już po zakończeniu komitetu przesłał swoje uwagi kwestionujące dopłaty - powiedział. Kamiński relacjonował, że 18 lipca przyjaciel Sobiesiaka Jan Kosek (również biznesmen z branży hazardowej) spotyka się z wiceministrem finansów Jackiem Kapicą, gdzie dowiaduje się, że w projekcie są dopłaty i stało się tak w wyniku wniosku, który złożył minister sportu. Jak zaznaczył, Sobiesiak i Kosek są w szoku. - Nie chcą wierzyć, że Mirosław Drzewiecki złożył taki wniosek. Padają słowa, że musimy wyprostować Mirka, że musimy natychmiast spotkać się z Mirkiem i ze Zbyszkiem - dodał Kamiński. Według relacji byłego szefa CBA 1 sierpnia Sobiesiak i Kosek spotykają się bezpośrednio z ówczesnym szefem klubu PO Zbigniewem Chlebowskim. Dzień wcześniej biznesmeni mieli zaś się spotkać z Drzewieckim. Na tym spotkaniu, według Kamińskiego, Drzewiecki miał im tłumaczyć, że też jest trochę zaskoczony sytuacją, że to nie on, tylko jego zastępca najprawdopodobniej wysłał pismo z wnioskiem o dopłaty. - Panowie ustalają, że niezbędne jest spotkanie z Grzegorzem Schetyną. W rozmowie z 2 sierpnia padają znamienne słowa, że co innego Grzesiek mówi, gdy się spotykaliśmy w domu, a co innego oni teraz robią i jak to jest - zaznaczył. Następnie, jak powiedział Kamiński, Sobiesiak wielokrotnie dzwonił do Schetyny, ale wicepremier nie odbierał telefonu. - Zaniepokojony dzwoni do Drzewieckiego, ten uspokaja go, mówi, że wicepremier jest teraz na plaży w Bułgarii, ale wie, że Sobiesiak będzie do niego dzwonił, żeby spokojnie zadzwonił wieczorem - dodał. Wówczas, według Kamińskiego, Sobiesiak uznaje, że może lepiej będzie, jeśli Drzewiecki przekaże Schetynie, że oczekuje, że urzędnicy będą się słuchać Zbyszka i żeby Grzesiek im to powiedział, że mają się słuchać we wszystkim Zbyszka, bo w tym momencie się jeszcze nie słuchają. Wiedziałem, że nie będzie łatwo Musiałem wkroczyćMariusz Kamiński - Mając świadomość tego, co dzieje się wokół ustawy hazardowej, jakie są kulisy podejmowania decyzji przez ministra Mirosława Drzewieckiego, po analizie sytuacji, uznałem, że dłużej nie mogę czekać i muszę spowodować, by plan ludzi od jednorękich bandytów nie powiódł się - mówił Kamiński. Dlatego - jak podkreślił - w lipcu 2009 roku podjął decyzję, że musi interweniować w tej sprawie u premiera. - Nie można było pogodzić się z sytuacją, gdy faceci od jednorękich bandytów będą silniejsi niż państwo polskie. Musiałem wtedy wkroczyć i podjąłem decyzję, by interweniować u premiera, aby przedstawić mu sytuację i by spowodować, aby pierwotne założenia ustawy zostały przywrócone - zaznaczył były szef CBA. Jak dodał, wiedział, że sprawa nie będzie łatwa, ponieważ dotyczy polityków ugrupowania rządowego, członków rządu, z najbliższego otoczenia premiera Tuska. - Wiedziałem, że będzie to test w naszych relacjach, i że będzie to test, czy Donald Tusk jest przywódcą państwa polskiego, czy politykiem, który wybierze obronę małych partyjnych interesów - ocenił Kamiński. - Wiedziałem, że będzie to decyzja ryzykowna, ale musiałem ją podjąć i podjąłem - dodał. Jak powiedział Kamiński, miał świadomość, że jeśli Donald Tusk nie przejdzie testu na przywództwo, to cena, jaką zapłacą on i jego współpracownicy, będzie wysoka. - Poleciłem przygotowanie premierowi analizy sytuacji; poprosiłem, aby były w niej zawarte fragmenty źródłowego materiału operacyjnego, by premier wiedział, że nie jesteśmy gołosłowni - tłumaczył były szef Biura. Przełomowe przesłuchanie? Zarówno przedstawiciele PO, jak i PiS spodziewają się, że przesłuchanie Mariusza Kamińskiego i sekretarza kolegium ds. służb specjalnych Jacka Cichockiego będą bardzo istotne. - To są bardzo ważne, niektórzy uważają, że jedne z najważniejszych, przesłuchań dla komisji - powiedział jej szef Mirosław Sekuła (PO). } - To będą jedne z przełomowych przesłuchań, to osoby o kapitalnym znaczeniu dla wyjaśnienia sprawy - wtórował mu Zbigniew Wassermann (PiS). Afera hazardowa 12 sierpnia 2009 ówczesny szef CBA Mariusz Kamiński wysłał pismo do premiera Donalda Tuska w sprawie przebiegu prac nad projektem zmian w ustawie hazardowej. 14 sierpnia doszło do spotkania Kamińskiego z premierem w tej sprawie. Relacje z tego spotkania podawane w październiku przez CBA oraz przez kancelarię premiera różnią się. Według kalendarium przygotowanego przez Cichockiego, przedstawionego dziennikarzom 2 października, na spotkaniu premier zapytał ówczesnego szefa CBA Mariusza Kamińskiego, czy opisane w materiale (z 12 sierpnia) sytuacje wskazują, że któraś z osób popełniła przestępstwo. Kamiński miał odpowiedzieć, że na razie nie ma podstaw do stwierdzenia popełnienia przestępstwa przez którąś z opisanych osób, ale niewątpliwie są to działania naganne z punktu widzenia polityczno-etycznego. Z kolei w kalendarium przygotowanym przez CBA podano, że Kamiński na spotkaniu 14 sierpnia poinformował premiera, iż szef Komisji Finansów Publicznych Zbigniew Chlebowski oraz minister sportu Mirosław Drzewiecki, biorą udział w nielegalnych działaniach, których celem jest zmiana rządowego projektu ustawy hazardowej i zablokowania wejścia w życie przepisów umożliwiających pobieranie dodatkowych opłat od hazardu. Jak podkreślono w kalendarium, Kamiński powiedział premierowi, że w świetle zebranego materiału nielegalny charakter działań Z. Chlebowskiego i M. Drzewieckiego jest oczywisty. Przełomowe przesłuchanie? Zarówno przedstawiciele PO, jak i PiS spodziewają się, że przesłuchanie Mariusza Kamińskiego i sekretarza kolegium ds. służb specjalnych Jacka Cichockiego będą bardzo istotne. - To są bardzo ważne, niektórzy uważają, że jedne z najważniejszych, przesłuchań dla komisji - powiedział jej szef Mirosław Sekuła (PO). } - To będą jedne z przełomowych przesłuchań, to osoby o kapitalnym znaczeniu dla wyjaśnienia sprawy - wtórował mu Zbigniew Wassermann (PiS). 13 października premier odwołał Mariusza Kamińskiego z funkcji szefa CBA. Wszczynając procedurę odwoławczą, premier mówił, że czynił to, by zabezpieczyć kraj przed politycznymi pułapkami na zamówienie opozycji. Przekonywał, że byłoby hipokryzją niedostrzeganie, że PiS przy pomocy CBA, chce zaatakować rząd i Platformę. Tusk powiedział też, że nie ma wątpliwości co do złych intencji Kamińskiego w sprawie afery hazardowej. Afera hazardowa 12 sierpnia 2009 ówczesny szef CBA Mariusz Kamiński wysłał pismo do premiera Donalda Tuska w sprawie przebiegu prac nad projektem zmian w ustawie hazardowej. 14 sierpnia doszło do spotkania Kamińskiego z premierem w tej sprawie. Relacje z tego spotkania podawane w październiku przez CBA oraz przez kancelarię premiera różnią się. Według kalendarium przygotowanego przez Cichockiego, przedstawionego dziennikarzom 2 października, na spotkaniu premier zapytał ówczesnego szefa CBA Mariusza Kamińskiego, czy opisane w materiale (z 12 sierpnia) sytuacje wskazują, że któraś z osób popełniła przestępstwo. Kamiński miał odpowiedzieć, że na razie nie ma podstaw do stwierdzenia popełnienia przestępstwa przez którąś z opisanych osób, ale niewątpliwie są to działania naganne z punktu widzenia polityczno-etycznego. Z kolei w kalendarium przygotowanym przez CBA podano, że Kamiński na spotkaniu 14 sierpnia poinformował premiera, iż szef Komisji Finansów Publicznych Zbigniew Chlebowski oraz minister sportu Mirosław Drzewiecki, biorą udział w nielegalnych działaniach, których celem jest zmiana rządowego projektu ustawy hazardowej i zablokowania wejścia w życie przepisów umożliwiających pobieranie dodatkowych opłat od hazardu. Jak podkreślono w kalendarium, Kamiński powiedział premierowi, że w świetle zebranego materiału nielegalny charakter działań Z. Chlebowskiego i M. Drzewieckiego jest oczywisty. 13 października premier odwołał Mariusza Kamińskiego z funkcji szefa CBA. Wszczynając procedurę odwoławczą, premier mówił, że czynił to, by zabezpieczyć kraj przed politycznymi pułapkami na zamówienie opozycji. Przekonywał, że byłoby hipokryzją niedostrzeganie, że PiS przy pomocy CBA, chce zaatakować rząd i Platformę. Tusk powiedział też, że nie ma wątpliwości co do złych intencji Kamińskiego w sprawie afery hazardowej.

January 4th, 2007 by Author

Posted in Suspendisse iaculis | Edit | 23 Comment »