Listkiewicz musi odejsc pilka to nie teatrzyk
2008-04-11 10:30:00

Reklama:


Listkiewicz musi odejsc pilka to nie teatrzykMonika Olejnik: : A gościem Radia ZET jest Mirosław Drzewiecki, minister sportu, witam Monika Olejnik, dzień dobry, czy rząd piłkarzy da sobie radę z korupcją w piłce nożnej. Jak czytam dzisiaj w „Gazecie Wyborczej” zeznania Wąskiewicza i Kędzi, dwóch panów, którzy dawali łapówki, to naprawdę włos się jeży na głowie. Mirosław Drzewiecki: : Oj, jeży się, jeży i pewnie mamy taką sytuację, że dzisiaj w Polsce już wszyscy wiedzą, że od paru lat polska piłka nożna, pierwsza, druga, trzecia, czwarta liga i cała reszta, tylko różnice były w stawkach, to była właściwie komedia. I to jest taki nadzwyczajny stan, że trzeba podejmować nadzwyczajne środki żeby to rozwiązać i żeby ludzie w Polsce mogli uwierzyć w to, że sport, jakim jest piłka nożna to będzie dalej sport, a nie teatrzyk dla naiwnych. Monika Olejnik: : No, teatrzyk dla naiwnych z dużymi pieniędzmi. Przeczytam panu, co mówił prezes PZPN pan Listkiewicz o panu Wdowczyku: „Biorąc pod uwagę moje kontakty, a nie były one bardzo zażyłe, wierzę mu. Mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni na korzyść Darka, mam do niego szacunek jako piłkarza, trenera i dżentelmena, bo przecież za takiego uchodzi”. Mirosław Drzewiecki: : No tak i ja nawet słyszałem taką opinię, że to młody, zdolny trener. Ale jeżeli byłby – młody jest, jest zdolny, to by nie musiał kupować wszystkich meczów żeby jego drużyna wchodziła z trzeciej do drugiej ligi itd. i dlatego wątpię, że to jest zdolny trener. A poza tym, jako trener, który jest wychowawcą również młodych ludzi, bo to są młodzi ludzie wszystko, piłkarze, no jest w ogóle skandalem, że on zamieszał tych młodych ludzi w aferę korupcyjną, która spowodowała, że oni zamiast grać tak naprawdę kalkulowali, grali, ale u bukmacherów grali. Monika Olejnik: : Jeszcze przeczytam fragment z „Gazety”: „Pieniądze od zawodników zbierał kapitan zespołu Mariusz Woroniecki. Kiedyś zdarzyło się, że chłopaki chcieli kupić mecz, ale nie mieli pieniędzy, to pożyczaliśmy im z klubowej kasy, oczywiście później rozliczyli się, oddali”, po czym tutaj odpowiadają, jak dawali koperty, koperty się myliły, bo obserwator dostał nie tę kopertę, co sędzia, potem ustalili żeby koperty się różniły. Mirosław Drzewiecki: : To prawda, ale... Monika Olejnik: : Dobrze, czy Michał Listkiewicz powinien odejść? Mirosław Drzewiecki: : No i Michał Listkiewicz, i cała reszta panów, którzy są odpowiedzialni za to, że stan polskiej piłki jest taki, jaki jest. I za to, że dzisiaj albo nie mają woli przeciwdziałania i zatrzymania tego procederu, albo nie potrafią. Jedno i drugie powoduje, że muszą odejść. To jest tak, że nie bardzo wierzę w to żeby w Polsce ktoś jeszcze mógł uwierzyć panom z zarządu PZPN, że oni są w stanie zatrzymać ten proceder i uzdrowić polską piłkę. Monika Olejnik: : Ale przecież pan nie wierzy, że w niedzielę to się stanie, że oni się podadzą do dymisji. Mirosław Drzewiecki: : Pani redaktor, ja nie tylko, że wierzę, jestem przekonany, że od niedzieli zacznie się kalendarz, który doprowadzi do tego, że pewnie w sierpniu będziemy wybierali zupełnie nowe władze, bo ja nie chcę niczego zrobić co jest niezgodne z prawem. Ja nie chcę używać kuratora, bo poprzednicy moi pokazali, że to jest nieskuteczne i kłopotliwe, i zagraża polskiej piłce w sensie centrali później UEFY, czy FIFY. Monika Olejnik: : Wie pan, ja myślę, że gdyby nie to, że wygraliśmy Euro 2012, to Michała Listkiewicza by nie było. Mirosław Drzewiecki: : Ma pani rację, ja myślę, że gdyby była sytuacja inna i nie musiał ważyć nie tylko słów, ale decyzji ze względu na to żeby nie wylać dziecka z kąpielą, jak to się mówi, to pewnie byłyby bardziej drastyczne kroki. Natomiast dzisiaj ta presja z mojej strony dotycząca zarządu PZPN polega na tym – panowie, trzeba przeprosić, nie udało wam się, byliście nieudolni i zrobić miejsce innym ludziom, którzy przyjdą i na czele PZPN stanie ktoś, kto ma zaufanie społeczne i będzie dawał gwarancje, przynajmniej nadzieje na to, że polska piłka będzie inaczej wyglądała. Monika Olejnik: : No dobrze, ale oni nie odejdą i co? Mirosław Drzewiecki: : A to, jak... Monika Olejnik: : Nie, nie, no panie ministrze, naprawdę pan myśli, że w niedzielę... Mirosław Drzewiecki: : Pani wie, że ja w polityce jestem od 91 r. Monika Olejnik: : Przyjdzie pan na ten zjazd PZPN? Mirosław Drzewiecki: : Oczywiście, że przyjdę na ten zjazd PZPN i na następny, który będzie wybierał nowe władze. Monika Olejnik: : I wierzy pan, jeszcze raz zapytam, że oni w niedzielę powiedzą tak, odchodzimy? Mirosław Drzewiecki: : Tak, jestem przekonany, że musi, że staną się pewne rzeczy w niedzielę. Monika Olejnik: : A cóż takiego się stanie? Mirosław Drzewiecki: : No wie pani, ja ... Monika Olejnik: : CBA przyjdzie? Mirosław Drzewiecki: : Nie, ja wiem, że statut mówi wyraźnie o czymś takim, że 13, czyli za dwa dni ten zarząd, te władze się nie mogą wybrać, bo statut jest bardzo specyficznie napisany. On był trochę pisany pod walkę i pod to żeby się bronić przed atakami zewnętrznymi, ale zgodnie z tym statutem i zgodnie z prawem, jeżeli w niedzielę zostanie zwołany zjazd, kolejny, wyborczy, który zmieni władze PZPN, a panowie z zarządu podadzą się do dymisji, tylko dojadą do tego, to wtedy będziemy mieli szanse na to żeby piłka polska trochę inaczej wyglądała. Monika Olejnik: : Michał Listkiewicz mówi: nie podam się do dymisji i ma nawet pomysły, pomysły, że był prokurator, specjalny prokurator piłkarski. Mirosław Drzewiecki: : Ja znam te pomysły, bo ja jestem w kontakcie z ludźmi z PZPN i bym powiedział tak, że ponieważ 13 kwiecień to jest kolejna data w działaniu PZPN, to jak już panowie ogłosili taki zjazd szczególny, to chcą pokazać, że coś robią. Jeżeli tam coś sensownego uradzą... Monika Olejnik: : Nie, nie, Gazeta Wyborcza przypomina dzisiaj, że już był taki pomysł, taki pomysł i sami zrezygnowali z tego pomysłu, w lutym mieli taki pomysł, także sobie żarty robią, są bez honoru. Mirosław Drzewiecki: : To znaczy, że dojrzewał bardzo długo ten pomysł. Monika Olejnik: : To są chyba faceci bez honoru, tak myślę. Mirosław Drzewiecki: : Znaczy ja chcę tylko też powiedzieć, że ja też nie mam wątpliwości, że to, co się wydarzy w niedzielę, a jakby się nie wydarzyło to nie znaczy, że my nie mamy żadnego, innego pomysłu na to co dalej z tym wszystkim zrobić. Monika Olejnik: : No tak, jest artykuł Mirosław Drzewiecki: : Na pewno nie pozwolimy na tę sytuację, żeby to trwało. Monika Olejnik: : Jest artykuł 276 i każdego z tych panów, który ma jakiś zarzut korupcyjny można pozbawić po prostu wykonywania funkcji. Mirosław Drzewiecki: : Można, można i teraz... Monika Olejnik: : dlaczego się z tego nie korzysta. Na przykład przyszedł Wdowczyk na przesłuchanie natychmiast prokuratorzy nie skorzystali z tego... Mirosław Drzewiecki: : Ma pani rację, pani redaktor. Monika Olejnik: : ...tylko oczarowali się, że przyszedł do nich Wdowczyk pewnie. Mirosław Drzewiecki: : Ma pani rację, pani redaktor, natomiast wspólnie z panem ministrem Ćwiąkalskim i panem wicepremierem Schetyną, ustaliliśmy po konsultacji z prokuratorem krajowym, że teraz prokuratury będą tak reagowały, bo my nie możemy liczyć na to, że PZPN... Monika Olejnik: : Ale mogły, ale miały ten artykuł, mogły i nie zrobiły nic. Mirosław Drzewiecki: : Tak, miały, tak, ale nie czuły, inaczej nie wyczuły, że po drugiej stronie, czyli w centrali Związku czy w klubach nie ma takiej woli żeby to wykonali ci ludzie, bo oni powinni zawiesić, wydział dyscypliny, albo wydział szkolenia trenera natychmiast powinien zawiesić. Monika Olejnik: : Dobrze, zobaczymy, jak pan będzie wyglądał po poniedziałku i co pan będzie mówił, jak się nic nie zdarzy. Gościem Radia ZET jest Mirosław Drzewiecki, a co z Olimpiadą w Chinach, protestuje Parlament Europejski, już nawet szef MKOL mówi krytycznie. Mirosław Drzewiecki: : No prawda, ale ja się bardzo dziwię, bo uważam, że skandalem jest to, że siedem lat temu nikt nie miał tej wątpliwości, przydzielono Pekinowi Olimpiadę. I wtedy nie było innej sytuacji, wszystko było tak samo i można było mieć duże wątpliwości co do tego, czy to jest dobre miejsce na Olimpiadę. I dzisiaj w zasadzie zjadamy żabę, która polega na tym, że był pełen brak wyobraźni ludzi, którzy zdecydowali o tym. Gonienie za tym, żeby te imprezy były coraz większe i no, Chiny – 1 miliard 350 milionów ludzi – ja to rozumiem, że to jest podniecające, natomiast dzisiaj to jest tylko konsekwencja tamtych zdarzeń. Monika Olejnik: : No to wiemy, ale co dalej? Mirosław Drzewiecki: : A dzisiaj się nie zgadzam na to, żeby mieszać sport z polityką i zostawmy tych biednych sportowców, którzy przez całe lata ćwiczą, trenują, niech oni odbędą, dla nich Olimpiada się musi odbyć. Natomiast oczywiście popieram to, co premier Donald Tusk powiedział i co zadecydował, w jakim kierunku idzie cała Europa, że zbojkotujemy otwarcie igrzysk olimpijskich, jako klasa polityczna i uważam, że to jest bardzo ważny sygnał. Dzisiaj to, co Tybet może wygrać i co świat może wygrać w stosunku do Chin, przez to, że jest to tak nagłośnione, to niech wszyscy pokazują, że to, co się dzieje w Tybecie jest rzeczą na tyle naganną, że społeczność międzynarodowa tego nie akceptuje. Monika Olejnik: : Szkoda, że akceptuje to prezydent Bush, bo bardzo szybko ogłosił, że pojedzie na Olimpiadę, mam nadzieję, że zmieni zdanie. Mirosław Drzewiecki: : Ale prezydent Bush ma co jakiś czas takie niefortunne wypowiedzi, natomiast jest nadzieja na to, że ktoś panu prezydentowi Bushowi wyjaśni, że sprawa jest poważna. Monika Olejnik: : Halo, czy to Biały Dom? Dziękuję bardzo, gościem Radia ZET był dzisiaj Mirosław Drzewiecki, minister sportu. TAGI: tybet, chiny, sport, korpucja

January 4th, 2007 by Author

Posted in Suspendisse iaculis | Edit | 23 Comment »